żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Gdybym była posłuszna Bogu to uniknęłabym cierpienia związanego z aborcją

autor: Jen

użytkownik: MRak z dnia: 2021-11-08

Na początek chcę podzielić się z wami tym, czego nauczyłam się podczas zajęć z edukacji seksualnej. Nauczyciele przedstawili nam różne metody antykoncepcji. Dowiedziałam się, że niedaleko szkoły, do której chodziłam, znajdowała się klinika „planowania rodziny”. Razem z koleżankami myślałyśmy sobie, że fajnie było pójść do tej placówki bez rodziców. Tam uśmiechnięte pielęgniarki dawały nam różne środki antykoncepcyjne na wypadek, gdyby chłopcy chcieli z nami współżyć. Wmawiano nam, że przez współżycie seksualne w tym wieku wchodzimy w dorosłość. Pielęgniarki wyjaśniły nam, że żadna metoda antykoncepcji nie daje 100% skuteczności. Jednocześnie zapewniły, że w przypadku nieplanowanej ciąży jest zawsze rozwiązanie – aborcja. Według nich i nauczycieli wychowania seksualnego zabicie nienarodzonego dziecka jest „częścią kobiecości”. Uwierzyłam im i tym samym straciłam najcenniejszą część mnie samej. Teraz wiem, że pielęgniarki w tej placówce wykorzystały moje pragnienie bycia osobą niezależną.

Zaszłam w nieplanowaną ciążę. W tym czasie wszystkie moje koleżanki miały już za sobą przynajmniej jedną aborcję. Nie chciałam zabić mojego nienarodzonego dziecka. Coś w głębi duszy mówiło mi, żebym pozostawiła je przy życiu. Niestety nie miałam w sobie wystarczająco odwagi. Ojciec dziecka i moje koleżanki wywierały na mnie presję, abym poddała się aborcji. Teraz mam świadomość, że za każdym razem, kiedy mówiłam im: „Nie!” poruszałam ich sumienia. Jednocześnie przyniosłam wstyd mojej rodzinie. Nikt nie chciał mieć ze mną nic wspólnego.

Uległam presji. Sprzedałam mojego psa rasy Collie, samochód i wszystko, co posiadałam. Kupiłam bilet autobusowy w jedną stronę i pojechałam do miasta, w którym nigdy nie byłam po to, aby zabić własne nienarodzone dziecko. Podczas podróży autobus zatrzymał się na przerwę. Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Lało jak z cebra. Dworzec był zamknięty i opuszczony. Usiadłam na ławce, nad którą nie miałam zadaszenia. Byłam przemoczona po suchej nitki i czułam się samotna. Szlochałam nad tym, co miało się stać potem. Wtedy nie było przy mnie nauczycieli od edukacji seksualnej, ani uśmiechniętych pielęgniarek, które rozdawały mi środki antykoncepcyjne. Nie było nikogo, kto mógłby mnie pocieszyć. Potem autobus ruszył w dalszą drogę. W klinice aborcyjnej zabiłam własne dziecko.

Obecnie jestem osobą, która nawróciła się i odnalazła Jezusa Chrystusa. Dziękuję Bogu za to, że jestem żoną i matką dwóch synów. Moje przyjaciółki nie miały tyle szczęścia co ja. Teraz mają skończone 40 lat, nie wyszły za mąż i opłakują stratę swoich dzieci zabitych w wyniku aborcji. Niektóre moje koleżanki zmarły z powodu depresji, chorób wenerycznych i alkoholizmu. Żadna z nas nie potrafiła przewidzieć konsekwencji związanych ze stosowaniem antykoncepcji i przedmałżeńskim współżyciem seksualnym. Klinika planowania rodziny rozdawała nam darmowe prezerwatywy. Ja i moje koleżanki nie stosowaliśmy ich. Dmuchaliśmy w nie powietrze i przebijaliśmy je igłami, robiąc przy tym wielki huk. Czasami zostawialiśmy paczki prezerwatyw na tylnych siedzeniach w samochodach chłopaków, z którymi chodziliśmy na randki. Tak, zachowywaliśmy się jak dzieci ponieważ byliśmy dziećmi.

Teraz sprzeciwiam się nauczaniu, które realizują nauczyciele od edukacji seksualnej. Wydaje mi się, że lepiej jest zabrać dziecko na rozmowę z osobą, która umiera na AIDS niż rozdawać mu w szkole prezerwatywy. To prawda, że współżyłam przed ślubem, zaszłam w nieplanowaną ciążę i zabiłam własne nienarodzone dziecko. To prawda, że nikt mnie do tego nie zmuszał, ale nauczyciele od edukacji seksualnej wmawiali mi, że przedmałżeński seks jest normalny dla nastoletnich dziewczyn.

Gdybym w przeszłości była posłuszna Bogu, nie słuchała nauczycieli od edukacji seksualnej i uśmiechniętych pielęgniarek w klinice planowania rodziny to uniknęłabym tego cierpienia. Teraz rozumiem, że jeśli Bóg czegoś nam zabrania to robi to dla naszego dobra.

Nie jestem jedyną, osobą, która sprzeciwia się demoralizacji dzieci przez edukację seksualną. Coraz więcej kapłanów protestuje przeciwko tej deprawacji młodzieży. W tym samym czasie pro liberalna prasa znieważa mnie i inne osoby, nazywając nas nietolerancyjnymi bigotami. Jednak dla dobra moich dzieci nie zamierzam dać za wygraną.

Jen

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło:https://www.silentnomoreawareness.org/testimonies/testimony.aspx?ID=1809

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.