żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Myślałam, że aborcja była jedynym wyborem

autor: Ginny

użytkownik: MRak z dnia: 2021-08-03

Dwadzieścia trzy lata temu popełniłam największy błąd w życiu – poddałam się aborcji. Zostałam zgwałcona przez mężczyznę, który był gorliwym protestantem. W rezultacie zaszłam w nieplanowaną ciążę. Nie chciałam być samotną matką. Pracowałam w sektorze publicznym. Byłam gorliwą protestantką. Uznałam, że aborcja była jedyną opcją do wyboru.

Aborcję przeprowadzono w szpitalu. Nie pamiętam, czy podczas zabiegu czułam się z tym komfortowo, czy nie. Przed całą „procedurą” tak powiedziałam lekarzowi: „Chcę mieć to z głowy. Proszę usunąć to coś, co jest we mnie”. Potem dotarło do mnie, że były dwie ofiary tego gwałtu: ja i moje nienarodzone dziecko. Po aborcji miałam wrażenie, że część mnie samej umarło wraz z dzieckiem.

Przez 18 lat starałam się nie myśleć o tym, co się stało. Zażywałam narkotyki i nadużywałam alkohol. Nawiązywałam liczne relacje z mężczyznami, w których liczył się tylko seks. Z jednymi byłam związana tylko przez jedną noc, a z innymi przez jakiś czas. Jednak wspomnienia związane z gwałtem powracały podczas kontaktów intymnych. Narkotyki i alkohol pomagały mi uśmierzyć ból, jaki w sobie czułam.

Potem zaczęłam mieć koszmary, które były związane z gwałtem, używkami i napaścią seksualną z dzieciństwa. Kilkanaście razy targnęłam się na własne życie. Okaleczałam samą siebie. Stałam się osobom z niskim poczuciem własnej wartości. Dwa razy wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym. Zdiagnozowano u mnie zaburzenie osobowości, nadpobudliwość, depresję i inne psychiczne choroby, które wywarły negatywny wpływ na mój system odpornościowy. W ten sposób cierpiałam przez 23 lata.

W 2004 roku porzuciłam Protestantyzm i przeszłam na Katolicyzm. Przed rozpoczęciem Obrzędu Chrześcijańskiego Wtajemniczenia Dorosłych rozmawiałam z kapłanem. Wyznałam, że w przeszłości zabiłam własne nienarodzone dziecko. Ksiądz powiedział mi, abym nadała imię temu dziecku i prosiła je o wybaczenie. Tak zrobiłam. Intuicja podpowiedziała mi, że to była dziewczynka. Maria – takie wybrałam imię dla niej. Od tamtego dnia podczas modlitwy błagam ją o wybaczenie każdego dnia. Przy pomocy Łaski Bożej i opieki duszpasterskiej nauczyłam się znosić trudności, które są związane z Syndromem Postaborcyjnym. Zrozumiałam, że to nie z mojej winy padłam ofiarą gwałtu.

W czerwcu 2005 roku po raz pierwszy w życiu brałam udział w uroczystej mszy świętej za dzieci nienarodzone. Eucharystii przewodniczył ksiądz biskup mojej diecezji. Po mszy odbył się marsz do kliniki aborcyjnej. Przed tą placówką ksiądz biskup odmawiał różaniec. Po zakończonej modlitwie rozmawiałam z księdzem biskupem i opowiedziałam mu o aborcji. Ksiądz biskup zachęcił mnie, aby wykorzystała moje świadectwo dla ratowania innych dzieci. Skorzystałam z tej rady. Potem zostałam przewodniczącą Rady Pro – Life w mojej parafii. Obecnie pomagam kobietom, które padły ofiarą gwałtu.

Chcę, abyście wiedzieli, że są inne opcje do wyboru niż aborcja. Lepiej jest oddać dziecko do adopcji lub być samotną matką niż zabić własne nienarodzone dziecko.

Ginny

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło:http://www.silentnomoreawareness.org/testimonies/testimony.aspx?ID=1796

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły

Zabiłam dziecko, które poczęło się w wyniku gwałtu

Zabiłam dziecko, które poczęło się w wyniku gwałtu

autor: Anonimowa Kobieta

Moje świadectwo nie jest łatwe do napisania. Jednak uważam, że powinnam spróbować. Wiem jak to jest, kiedy ktoś czuje się samotny. Nie wiem, kto je przeczyta, ale wiem, że to co przeżyłam nie było...

dodano: 2018-06-12 MRak
Komentarzy (0)