żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Aborcja – najgorsza decyzja jaką podjęłam w życiu

autor: Erica

użytkownik: MRak z dnia: 2021-02-09

Pewnego dnia w 1999 roku podjęłam najgorszą decyzję w moim życiu – poddałam się aborcji. Do dzisiaj nie pamiętam dokładnej daty kiedy zginęło moje nienarodzone dziecko.

Moi rodzice rozwiedli się. Miałam romans z mężczyzną, który powiedział mi, że jeśli zajdę w ciążę to mam poddać się aborcji. W pracy powiedziano mi, że ciąża oznacza dla mnie zwolnienie.

Zaszłam w nieplanowaną ciążę. Czułam się samotna i zagubiona. Bałam się, że zostanę samotną matką bez pracy, ubezpieczenia i wsparcia ze strony rodziny. Nie powiedziałam nic mojej mamie, która mieszkała bardzo daleko, o kłopotliwej sytuacji, w której znalazłam się.

Aborcja miała miejsce w prywatnym gabinecie lekarskim. Wieczorem i rano przed zabiegiem i po aborcji zażyłam środki psychotropowe. Pamiętam jak przed zabiegiem przeprowadzono mi badanie ultrasonografem. Pielęgniarka nawet na mnie nie spojrzała, a lekarz zabronił mi patrzeć na monitor. Nie posłuchałam go i na ekranie ultrasonografu zobaczyłam moje dziecko. Ten widok sprawił, że natychmiast poczułam żal z powodu decyzji, jaką podjęłam. Aborcjonista zabrał mi ekran sprzed nosa. Płakałam podczas aborcji i nikt nie powiedział do mnie ani słowa. Po zabiegu powiedziano mi, że mogę iść do domu.

Mężczyzna, z którym miałam romans i który był ojcem dziecka, podrzucił mnie do domu i dał mi 100 dolarów. Tyle zapłaciłam za zabicie mojego dziecka. Nie chciałam od niego żadnych pieniędzy. Nie wychodziłam z mieszkania przez kilka dni. Czułam się upokorzona, skrzywdzona i osamotniona. Cały czas płakałam. Koledzy i koleżanki z pracy dzwonili do mnie i pytali się jak się czułam. Kłamałam po to, aby nie stracić pracy. Potem nie odbierałam telefonu od nikogo. Ostatecznie musiałam powrócić do pracy. Udawałam, że wszystko ze mną jest w porządku.

Potem nawiązywałam kolejne romanse z różnymi mężczyznami. Związek z ojcem mojego zabitego dziecka rozpadł się. Życie straciło dla mnie sens i chciałam umrzeć. Zaczęłam nadużywać alkohol. Ostatecznie poznałam mężczyznę, który obecnie jest moim mężem. Po ślubie myślałam, że miłość zagościła w moim sercu. Jednak sytuacja zmieniła się o 180 stopni kiedy urodziłam moją córeczkę.

Będąc w ciąży bałam się, że poronię. Lekarze musieli przeprowadzić zabieg cięcia cesarskiego, aby ocalić dziecko. Potem cieszyłam się, że moja córeczka żyła. Nie na długo. Kiedy byłam z nią na sali pooperacyjnej popadłam w głęboką depresję. Moje małżeństwo zaczęło cierpieć.

Miałam w sobie poczucie winy. Byłam zawstydzona i miałam wrażenie, że jestem osobą bezwartościową. Stawiałam mężowi wymagania, które były trudne do spełnienia. Robiłam to po to, abym poczuła się przez niego kochana i doceniana. Jednak nie mogłam czuć się kochana ponieważ nienawidziłam siebie samej. Moje małżeństwo nadal cierpi z tego powodu.

Znalazłam pomoc i przebaczenie w Bogu i sakramencie pokuty. Po spowiedzi i otrzymaniu rozgrzeszenia udałam się na rekolekcje dla matek, które straciły dzieci w wyniku aborcji. Uleczenie ran powstałych na wskutek zabicia nienarodzonego dziecka i ataków paniki wymagało kilku lat.

Myślałam, że duchowe rany zagoiły się. Tak się nie stało. Popadłam w depresję. Ponownie rozpoczęłam terapię i po raz drugi udałam się na rekolekcje dla kobiet, które straciły dzieci w wyniku aborcji. Robiłam wszystko, aby pozbierać się do kupy i ocalić moje małżeństwo przed rozpadem. Ostatecznie dotarło do mnie, że muszę sobie wybaczyć to, co zrobiłam.

Wiem, że Bóg bardzo mnie kocha i przebaczył mi grzech aborcji. Nie opuścił mnie i błogosławił mi przez całe życie. Czuję, że wzywa mnie, abym głosiła wszystkim jak aborcja krzywdzi nie tylko dziecko ale i jego matkę. Po zabiciu mojego własnego dziecka cierpiałam z powodu żalu i poczucia winy przez kilka lat. Obecnie wstyd jaki czuję jest znośny, ponieważ przypomina mi o miłości i przebaczeniu, jakie otrzymałam od Boga. Ten wstyd jest niczym w porównaniu z dobrem, które może się stać dzięki podzieleniu się z innymi moim świadectwem. Ten wstyd przypomina mi, że jestem człowiekiem, popełniam błędy, ale przez sakrament pokuty i posłuszeństwo Bogu jestem bliżej Jezusa.

Erica

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło:http://www.silentnomoreawareness.org/testimonies/testimony.aspx?ID=3856

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły

Sakrament pokuty uleczył mnie ze skutków grzechu aborcji

Sakrament pokuty uleczył mnie ze skutków grzechu aborcji

autor: Pauline M. Wilson

W sercu miałam cały czas poczucie winy, którego nie mogłam się pozbyć. Przez ponad 15 lat prześladowała mnie myśl o dziecku, które mogłam urodzić i mieć. Nienawidziłam samą siebie za poddanie się...

dodano: 2019-07-30 MRak
Komentarzy (0)
Aborcja – zło, którego nie da się opisać

Aborcja – zło, którego nie da się opisać

autor: Christina

Konsekwencje obydwóch aborcji były straszne. Upijałam się i zażywałam narkotyki. W ten sposób chciałam pozbyć się poczucia winy i samotności, które miałam w sobie. Zmieniałam parterów seksualnych...

dodano: 2020-10-27 MRak
Komentarzy (0)
Błędne Koło

Błędne Koło

autor: Sharon Echols

Co to jest błędne koło? To jest sytuacja, w której grzech jednej osoby przyczynia się do następnych. Miałam piętnaście lat, kiedy poddałam się pierwszej aborcji. Morderstwo tego nienarodzonego...

dodano: 2019-03-19 MRak
Komentarzy (0)