żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Wytrwała modlitwa różańcowa mojego ojca sprawiła, że nawróciłem się

autor: Joseph Sciambra

użytkownik: MRak z dnia: 2019-09-30

Kiedy byłem dzieckiem szanowałem, a także nie rozumiałem mojego ojca. Instynktownie wiedziałem, że był dla mnie autorytetem. Mój ojciec ciężko pracował w fabryce. Potrafił stworzyć coś z niczego. Troszczył się o potrzeby materialne rodziny. Cieszyłem się, kiedy przyniósł do domu ciasto lub pączki. Widok zadowolonego ojca sprawiał, że byłem szczęśliwy. Czasami, gdy zrobiłem coś złego, był zły. Wtedy bardzo się go bałem ponieważ był konsekwentny w wymierzaniu kary. Kochałem mojego ojca. Wiedziałem, że on też mnie kocha. Dla mnie był niezwykłym człowiekiem.

Mój ojciec był ambitny, odważny, silny i krzykliwy. Potrafił naprawić wszystko. Jeździł traktorem i podnosił wielkie kłody drewna używając własnej siły. Nigdy nie dał się zastraszyć. W jego towarzystwie zawsze czułem się bezpiecznie.

Jeśli chodzi o mnie to byłem całkowitym przeciwieństwem. Byłem małym chłopcem, który nie potrafił rzucić piłką dalej niż 5 metrów. Zawsze kaleczyłem sobie rękę kiedy trzymałem młotek lub śrubokręt. Rysowałem obrazki przedstawiające króliki i tęcze. Inni uczniowie znęcali się nade mną bezlitośnie. Stojąc upokorzony i zawstydzony nie byłem w stanie powiedzieć nawet jednego słowa na swoją obronę. Pewnego dnia skamieniałem ze strachu. Miałem wrażenie, że splamiłem honor rodziny. Chociaż mój ojciec nie widział mojego upokorzenia to myślałem, że patrzy na mnie i wie o wszystkim. Miałem wrażenie, że rozczarowałem Boga i mojego ojca.

W szkole uczono mnie, że Jezus był nieco zniewieściałym i stale uśmiechniętym hipisem, który nauczał jakieś niesprecyzowanej doktryny o miłości. Ostatecznie uległ władzy politycznej, która zarzucała mu nietolerancję i opresję. Nie mogłem zrozumieć dlaczego umarł na krzyżu. Myślałem, że ta kwestia jest nieistotna. Natomiast doskonale zapamiętałem obraz uśmiechniętego Dzieciątka Jezus, który pochodzi z musicalu Godspell.

Kiedy byłem homoseksualistą myślałem, że znajdę idealnego mężczyznę, który jest męski, silny i zaakceptuje moje upodobania seksualne. Nigdy nie znalazłem takiego partnera. Inni homoseksualiści, których znałem szukali dokładnie tego samego, co ja. Im większe były moje oczekiwania tym bardziej byłem zdesperowany. Moi rodzice, a w sposób szczególny mój ojciec, nie mogli znieść, że stałem się homoseksualistą. Mnie to nie obchodziło. Wchodząc w nieformalny związek z przypadkowym mężczyzną myślałem, że znalazłem w nim ojca, którego potrzebowałem. Natomiast moi rodzice nie potrafili tego zrozumieć.

Pewnego razu przyprowadziłem do domu kilku moich „przyjaciół” - gejów. Mój ojciec dał nam jasno do zrozumienia, że nie jesteśmy w tym domu mile widziani. Myślałem, że nie chciał mieć ze mną nic wspólnego.

W miarę upływu czasu pogłębiał się wstręt, który odczuwałem do siebie samego. Nienawidziłem samego siebie. Zazdrościłem tym, którzy umarli na AIDS. Myślałem, że po śmierci skończyło się ich cierpienie. Jednocześnie spotykali się ze mną nastoletni chłopcy, którzy widzieli we mnie upragnionego kochanka. Przez jakiś czas odgrywałem taką rolę. Potem stawałem się władczy i mściwy. Traktowałem ich tak samo, jak ci mężczyźni, którzy mnie wykorzystali seksualnie.

Pewnej nocy leżałem na zimnym łóżku w szpitalu. Czułem się zapomniany i miałem wrażenie, że zaraz umrę. Tak naprawdę śmierć była tym, czego bardzo pragnąłem. W tym samym czasie moja mama modliła się za mnie. Przeklinałem ją kiedy wstawiała się za mną do Boga. Nie chciałem mieć z Jezusem nic wspólnego. Zastanawiałem się gdzie on był przez całe moje życie.

Podczas agonii moja pewność siebie zamieniła się w paniczny strach. Zacząłem błagać Boga o pomoc. Nie wołałem na próżno. Poczułem obecność Jezusa, która napełniła moje serce spokojem.

Nie miałem dokąd pójść więc wróciłem do domu. Syn Marnotrawny żył, a rodzice przyjęli mnie. Jednak byłem zagubiony, aby świętować powrót. Przez jakiś czas nie mogłem spać. Nie odzywałem się do rodziców, ani oni do mnie. Potrzebowałem pomocy od mojego ojca i jednocześnie szukałem prawdy.

Na początku mój ojciec był zmieszany z powodu zaistniałem sytuacji. Trzymał mnie na dystans, a ja zamykałem się w swoim pokoju. Bardzo cierpiałem. Nie byłem w stanie odmówić prostą modlitwę, której uczono mnie kiedy byłem dzieckiem. Wołałem do Boga o pomoc. Przez kilka dni żyłem jak pustelnik.

Ostatecznie wyszedłem ze swojej celi. Bez zastanowienia wziąłem do mojego pokoju dwie książki, których w przeszłości nigdy nie czytałem: Pismo Święte i Katechizm Kościoła Katolickiego. Przez następne kilka dni wybiórczo czytałem w kółko niektóre fragmenty Pisma Świętego i Katechizmu. Moja uwaga skupiała się głównie na fragmentach ewangelii, które przedstawiały przebaczenie, jakie grzesznik otrzymał od Chrystusa. Jezus Chrystus przestał być dla mnie nieefektywnym mięczakiem, którego mi przedstawiano w szkole podstawowej. Nasz Zbawiciel bronił ofiary oprychów, pocieszał strapionych i nie pozostawiał grzeszników na pastwę losu. Dał nam prawa, które mamy przestrzegać. Jezus zawsze potrafił znaleźć rozwiązanie.

Po jakimś czasie wyszedłem z mojej celi i chciałem odnieść Pismo Święte i Katechizm Kościoła Katolickiego tam, skąd je wziąłem. Idąc zobaczyłem mojego ojca, który odmawiał różaniec. Nigdy nie widziałem jak mój ojciec modlił się. Kiedy byłem zniewolony przez homoseksualizm moi rodzice przeszli przez trudny czas. Jednak mój ojciec zmienił swoje ambicje. W przeszłości liczyły się dla niego dobra materialne. Teraz całą swoją uwagę skupił na zdobywaniu duchowych skarbów. Stałem i patrzyłem jak paciorki różańca przesuwały się w jego ręce. Kiedy byłem dzieckiem nie umiałem odmawiać różańca. W dzieciństwie różaniec kojarzył mi się z pewną młodą piosenkarką, która zawsze nosiła go na szyi. Jednak widok mojego ojca, który odmawiał różaniec sprawił, że teraz ta modlitwa ogrywa szczególną rolę w moim życiu.

Oprócz tego zmienił się mój stosunek do mojego ojca. Myślałem, że mnie opuścił. Okazało się, że modlił się za mnie i płakał z powodu mojego grzesznego życia. Mój ojciec znajdował pocieszenie w samotnej i cichej modlitwie. Kiedy tańczyłem w klubie gejowskim z innymi mężczyznami, uprawiałem seks z nieznanymi gejami i byłem bliski śmierci to mój ojciec odmawiał za mnie różaniec. Codziennie modlił się na różańcu prosząc Boga o łaskę nawrócenia dla swojego syna. Nie wiedziałem o tym. W tym mrocznym okresie w moim życiu nigdy nie przyszło mi do głowy, że ktoś modli się o moje nawrócenie. Byłem zatwardziałym grzesznikiem, który z nikim się nie liczył. Jednak mój zdeterminowany ojciec nie dawał za wygraną. To sprawiło, że nawróciłem się i zerwałem na dobre z homoseksualizmem.

Moje poszukiwanie idealnego mężczyzny sprawiło, że zatrzymałem się w rozwoju. Skrzywdziłem bardzo własne ciało. Jednak zrozumiałem, że żaden z tych mężczyzn, z którymi byłem związany nie był ideałem, którego szukałem. Ratunek znalazłem w Jezusie Chrystusie. Modlitwa różańcowa mojego ojca odegrała kluczową rolę w moim nawróceniu.

Joseph Sciambra

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło:https://www.lifesitenews.com/opinion/seeing-my-father-pray-the-rosary-saved-me-from-homosexuality

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły