żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Od pastora baptysty do katolickiego kapłana – część trzecia

autor: ksiądz Thomas Hickey

użytkownik: MRak z dnia: 2019-04-16

Teraz słucham Panie

Przyłączyłem się do organizacji Toastmasters, której członkowie organizują odczyty i doskonalą umiejętności przemawiania publicznego. Chciałem otworzyć się na nowe perspektywy. Pewnego dnia mój znajomy, który słyszał jak nauczałem prawd wiary, dał mi do wysłuchania kasetę magnetofonową. Było na niej nagrane świadectwo nawrócenia, które mógłbym komuś polecić. Mój znajomy powiedział mi: „Tom, wydaje mi się, że to ci się spodoba. Mam świadomość, że to nagranie może cię urazić. Jeśli tak, nigdy więcej ci go nie polecę. Jeśli ci się spodoba, to mam kilkanaście innych, które ci dam do wysłuchania”.

To było świadectwo nawrócenia Scott'a Hahn'a. Przed swoim nawróceniem na Katolicyzm próbował znaleźć sens w protestanckiej teologi. W przeszłości wyrzuciłbym to nagranie ponieważ było katolickie. Jednak Bóg przy pomocy swojej łaski złagodził mój upór do tego stopnia, że postanowiłem posłuchać. Tego, co tam wysłuchałem, nie byłem w stanie obalić moją wiedzą. Uznałem, że powinienem dowiedzieć się więcej. Poprosiłem mojego znajomego, aby pożyczył mi więcej takich kaset. Byłem zszokowany kiedy usłyszałem historie kilkunastu byłych duchownych protestanckich, którzy nawrócili się na Katolicyzm. Te świadectwa, które wysłuchałem lub przeczytałem, odnosiły się do tego, co dręczyło mnie przez kilka lat – kwestia władzy. W przeszłości byłem niezadowolony z tego, że badałem każdy aspekt życia Kościoła i zadawałem to pytanie, na które nie mogłem znaleźć odpowiedzi: „Kto na to zezwolił?”. Mówiłem sobie, że Biblia. Jednak ta odpowiedź okazała się zamaskowanym podstępem. Tak naprawdę otwarta Biblia na pulpicie nie upoważnia do niczego. To osoba, która ją czyta wydaje zgodę na takie a nie inne postępowanie. Zaczynałem dostrzegać, że prawdopodobnie jest co najmniej tysiąc duchownych protestanckich, wprowadzających doktryny i praktyki w swoich Kościołach, które według nich pochodzą z Biblii. Tak naprawdę ci pastorzy zajmują się wybieraniem fragmentu, który według nich najlepiej wyraża intencję Biblii. Ten wniosek, który mi się nasunął zaczął mnie prześladować – to ludzie pozwalali na wszystko, co robiłem. Ostatecznie to była decyzja jednej osoby, która stwierdziła, że: „Biblia mówi, że tak mamy postępować”.

Scott Hahn wyjaśnił bezpośrednio doktrynę, która powstała w okresie Reformacji: Sola Scriptura. Według niej Biblia jest jedynym źródłem autentyczności wiary i jej praktykowania. Jednak w Biblii nie ma o tym ani słowa. Co mi zostało? Czy to możliwe, że niezłamana tradycja władzy apostolskiej została ustanowiona przez samego Chrystusa?

Ta władza stanęła mi przed oczyma. Wiedziałem, że nie mogłem zrobić tego, co Scott Hahn zrobił. Mianowicie przestudiował każdą doktrynę i dokument. Swoje odkrycia skonsultował z najlepszymi antykatolickimi uczonymi, jakich mógł znaleźć. Ostatecznie doszedł do wniosku, że Kościół Katolicki jest jedynym i prawdziwym Kościołem. Jednak uważałem, że próbowałem obalić wniosek, który ktoś ustalił.

Miałem wrażenie, że byłem setnikiem rzymskim proszącym o uzdrowienie chorego służącego. Jego doktryna i rozumienie były prawdopodobnie niewystarczające. Tym czego potrzebował było źródło autentyczności. Jezus pochwalił go za tak wielką wiarę, dodając, że większej nigdzie nie mógł znaleźć. Wywieszona przeze mnie biała flaga już powiewała. Chciałem dostosować moją wiarę do autentycznego Kościoła.

Ku mojemu zaskoczeniu, kiedy po raz pierwszy w życiu zacząłem uczęszczać na mszę świętą odkryłem, że słowa setnika są zawsze wypowiadane przez wiernych jako odpowiedź na zaproszenie do Stołu Pańskiego: „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Tym samym nawróciłem się pod względem emocjonalnym kiedy uczestniczyłem podczas pierwszej mszy świętej. Jednak to nie było adekwatne nawrócenie. Musiałem spotykać się z katolikami, uczęszczać na mszę świętą, poznać wiarę katolicką i modlić się. Po raz pierwszy w życiu chętnie zgodziłem się na to wszystko.

Dziwne powitanie

Uświadomiłem sobie, że często byłem żeglarzem, który mijał port, do którego zmierzał. Tym portem był Rzym. Podczas mojej żeglugi słyszałem daleko głos, który mnie wzywał do tego portu. Niestety za każdym razem omijałem ten port i zastanawiałem się dlaczego ten głos zniknął. Innym razem widziałem światło latarni morskiej w tym porcie, ale potem to światło znikało. Teraz wiem, że szukając właściwego portu za każdym razem mijałem go myśląc, że to nie był cel mojej żeglugi.

Świadectwo Scott'a Hahn'a wyznaczyło mi kurs. Byłem zdeterminowanym kapitanem, który chciał dotrzeć do wyznaczonego portu. Ostatecznie zrozumiałem, że tym, co musiałem zrobić to udać się do najbliższego kościoła katolickiego. Tam był Jezus w Najświętszym Sakramencie, który opiekował się swoją trzodą przez kogoś, kto otrzymał władzę odpuszczania grzechów od następcy apostołów. Pojechałem do najbliższego kościoła katolickiego, będąc zmiażdżonym, opuszczonym, głodnym i pobitym pod względem duchowym. Umówiłem się z księdzem na rozmowę. Niestety ten kapłan powiedział mi, że również myślał nad tymi rzeczami, z którymi męczyłem się przez wiele lat. Zastanawiał się nawet nad porzuceniem Katolicyzmu. Wybaczyłem mu. Powiedziałem, że może być pijanym homoseksualistą, ale to dla mnie nie miało znaczenia. Wiedziałem, że ma autentyczność, której tak bardzo szukałem. Po raz kolejny przykład katolika stał się czynnikiem odstraszającym mnie przed nawróceniem się na Katolicyzm. Boże, przebacz nam. Tak naprawdę znalazłem drogocenną perłę, za którą oddałbym wszystko. Postawa tego kapłana nie powstrzymała mnie przed nawróceniem na Katolicyzm. Zacząłem uczęszczać na mszę świętą w tej parafii. Jednak kierownictwa duchowego szukałem u innego kapłana, która potrafiłby mnie zrozumieć.

Namacalna i widoczna władza

Na jednej mszy świętej był diakon, który miał zamiar przeczytać ewangelię. Zanim to zrobił zniżył głowę przed kapłanem, który go pobłogosławił i wydał zgodę na odczytanie ewangelii. Natomiast w zborach protestanckich dziesiątki tysięcy duchownych czyta ewangelię bez mrugnięcia okiem. Dla mnie ten widok pokazywał władzę. Diakon musiał otrzymać pozwolenie od kapłana na przeczytanie ewangelii. Kapłan otrzymuje zgodę od biskupa na odbywanie posługi duszpasterskiej w danej parafii. Biskupi są mianowani przez papieża. To była władza, jakiej szukałem.

Zacząłem uczęszczać do wielu kościołów na msze, pomimo że nie mogłem przystępować do Komunii Świętej. Pewnego razu w niedzielę usiadłem w ławce i patrzyłem, jak wierni przychodzili wcześniej, klękali i modlili się przed rozpoczęciem Eucharystii. Zobaczyłem młodą matkę, która przyszła do kościoła trzymając niemowlę na rękach, a jej trzy letni synek rozglądał się dookoła i szedł za nią. Kobieta uklękła zanim usiadła w ławce, aby uszanować obecność Jezusa Chrystusa w tabernakulum. Jej synek również uklęknął, naśladując swoją mamę. Ten widok bardzo mnie poruszył. Zastanawiałem się, gdzie na tym świecie ktoś uczy się szanować cokolwiek? Władza jaka jest obecna w Kościele Katolickim sprowadziła na kolana nawet małe dziecko. Ten chłopczyk miał świadomość, że był jakiś konkretny powód, aby uklęknąć w Kościele Katolickim. Myślałem sobie o setkach zborów ewangelickich, w których byłem. Tam nie było nic, co by zasługiwało na taki szacunek. Wiedziałem, że przychodzę do upragnionego domu. Miałem świadomość, że znalazłem coś, za czym tęskniłem przez całe moje życie. Czasami mogłem poczuć zapach kwiatów wychodzący z puszki z komunikantami. Zastanawiałem się, jak mogłem żyć bez tego w przeszłości i czy będę w stanie żyć bez tego w przyszłości.

Stopniowo zacząłem tracić kontakt z moimi przyjaciółmi, którzy byli baptystami. Typowy protestant wierzy, że w miejscu wyznawanej wiary nie ma powtarzającej się modlitwy, obrazów, figur, kultu świętych lub Matki Boskiej, kapłanów, ołtarza, czyśćca, pokuty i spowiedzi. Jeśli ktoś znajduje miejsce wyznawanej wiary z tym wszystkim, to tym co mu pozostało są argumenty do polemiki. Jednak nie chciałem już z nikim polemizować. Podobne stanowisko mieli moi przyjaciele. Nie chcieli, żebym znalazł się na drodze prowadzącej do Kościoła Katolickiego. Sam się na niej znalazłem.

Ciepłe powitanie

Czułem się jak syn marnotrawny, który miał już dość spożywania strąków ze świniami. Wiedziałem, że wracam do domu. Skontaktowałem się z księdzem biskupem Laurence Higgins. Wyjaśniłem mu, że jestem pastorem protestanckim, który poważnie myśli o nawróceniu na Katolicyzm. Znalazł dla mnie czas na spotkanie. Kiedy wszedłem do jego gabinetu spotkałem się z szerokim uśmiechem i otwartymi ramionami. Wcześniej spotkałem księdza Phillip'a Scott'a, który zachęcił cały klasztor, aby modlił się o moje nawrócenie. Natomiast ksiądz biskup Higgins zapoznał mnie z księdzem biskupem Thomas'em Larkin'em. Ci kapłani sprawowali nade mną opiekę duszpasterską kiedy pracowałem po nocach i szukałem nowej drogi życiowej. W tym czasie odkryłem wielką pociechę we mszy świętej pomimo, że nie mogłem przystępować do Komunii Świętej. Nauczyłem się odmawiać różaniec. Często modliłem się przed Najświętszym Sakramentem w każdym kościele, który mijałem. Po jakimś czasie, ksiądz biskup Thomas Larkin prowadził skrócony Obrzęd Chrześcijańskiego Wtajemniczenia Dorosłych, w którym brałem udział. Przydzielił mi kapłana, który odprawiał za mnie msze święte. 14 maja 2002 roku, podczas wspomnienia świętego Macieja, apostoła, zostałem członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego. Wtedy nikt z mojej rodziny, ani żaden z moich przyjaciół – protestantów nie był w kościele. Tak naprawdę nie czułem się samotny. Ksiądz biskup Higgins był moim świadkiem, kiedy przyjmowałem sakrament bierzmowania. Ksiądz Phillip Scott koncelebrował mszę świętą, podczas której po raz pierwszy skosztowałem Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo naszego Pana Jezusa Chrystusa. Wcześniej podczas Wigilii Paschalnej po raz pierwszy w życiu usłyszałem litanię do wszystkich świętych. Nadal słyszę tą melodię.

Nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę sam. Jestem w domu.

Dom

Kiedy łosoś wyczuwa, że nadchodzi okres złożenia ikry to płynie do wód lądowych tam, gdzie kiedyś wykluł się. Ta ryba stawia czoło każdemu niebezpieczeństwu, trudności i zmęczeniu, aby odpowiedzieć na to wezwanie. Nie wie, czy środowisko pomoże jej kiedy rozpoczyna tę wędrówkę. Cały czas płynie pod prąd. Łosoś pokonuje kilometr za kilometrem. Zmaga się z nagłymi prądami wód, które czasami są udręką. Pokona je i potem stawia czoło innym wyzwaniom takim jak wodospady. Tym co napędza rybę jest coś niewidzialnego. Za wszelką cenę chce przybyć na to miejsce na ziemi, które ją pielęgnowało i się nią opiekowało podczas pierwszych dni życia.

Kiedy zostałem członkiem Kościoła Katolickiego stałem z dwiema rękami, które były chirurgicznie spięte z powodu wypadku, jaki miałem. Miałem górę rachunków medycznych z powodu braku stałego zatrudnienia. Nie miałem żadnego tytułu lub pozycji społecznej. Byłem rozwiedziony i na mocy prawa kościelnego nie mogłem powtórnie ożenić się. Pod względem emocjonalnym byłem posiniaczony, zmęczony tułaczką, zraniony na duchu i zakłopotany z powodu przyszłości.

Nawróciłem się na Katolicyzm w czasie, kiedy nad Kościołem zebrały się czarne chmury. To był ten straszny rok 2002 po natychmiastowym spotkaniu kardynałów amerykańskich ze św. Janem Pawłem II. W czerwcu tego samego roku miała miejsce konferencja biskupów amerykańskich. Wiadomości w mediach przedstawiały historie księży oskarżonych o pedofilię, korupcji w kościele, ukrywania przestępstw i skandali z udziałem duchownych. Jednak kiedy zostałem członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego myślałem, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Nasz Zbawiciel powiedział przypowieść o człowieku, który znalazł skarb ukryty w roli. Sprzedał wszystko co miał po to, aby kupić to pole. On był mądrym człowiekiem ponieważ chętnie sprzedał wszystko co miał. Natomiast mi zabrano wszystko, abym uświadomił sobie wartość skarbu w tym polu.

Chcę, aby każda osoba, która czyta to świadectwo zrozumiała, że nic nie straciłem tylko zyskałem. To co świat określa mianem niewielkiego okrągłego wafla ja uważam za skarb, który jest cenniejszy niż to, co posiadam. Tak długo jak żyję będę wychwalał Boga za to, że mnie kocha na tej drodze do jego Królestwa.

Ostatnie wołanie

Nie dzielę się moim świadectwem po to, aby przedstawić jakiś mój heroiczny akt, ponieważ nie ma żadnego większego heroizmu niż ten, jaki Jezus dokonał na Kalwarii – przez swoją śmierć odkupił świat. Napisałem moje świadectwo nawrócenia po to, aby pokazać jak wielki i zdradliwy jest dystans pomiędzy tymi, którzy przystępują do Stołu Pańskiego a tymi, którzy próbują znaleźć satysfakcję w czymś innym.

Mam nadzieję, że zachęcę innych, aby chętnie podjęli tę samą drogę nawrócenia. Oprócz tego pragnę służyć dobrym katolikom wszędzie w tej pięknej uczcie miłości. Nie ma większej wartości, cenniejszej ofiary niż przywilej ucztowania przy stole, na którym Jezus wstępuje do nas w Eucharystii.

Ksiądz Thomas Hickey

16 maja 2010 roku ksiądz Thomas Hickey przyjął święcenia prezbiteriatu. Obecnie pełni posługę duszpasterską w diecezji Hartford, w stanie Connecticut.

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło:https://chnetwork.org/story/fr-thomas-hickey-in-celebration-of-my-ignorance/

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły

Od pastora baptysty do katolickiego kapłana – część druga

Od pastora baptysty do katolickiego kapłana – część druga

autor: ksiądz Thomas Hickey

To była największa trauma, jakiej doświadczyłem. Mój świat zapadł się. Czułem się zdradzony przez ludzi, którym ufałem, a którzy uczyli mnie jak głosić i nauczać Słowo Boże. Nie wiedziałem jaki...

dodano: 2019-04-09 MRak
Komentarzy (0)
Od pastora baptysty do katolickiego kapłana - część pierwsza

Od pastora baptysty do katolickiego kapłana - część pierwsza

autor: ksiądz Thomas Hickey

„Jestem byłym pastorem protestanckim” - to zdanie zabrzmiało tak, jakby powiedział je ktoś inny. Wyszło z moich ust, kiedy byłem w kancelarii parafialnej znajdującej się przy miejscowej...

dodano: 2019-04-02 MRak
Komentarzy (0)