żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Zabiłam dziecko, które poczęło się w wyniku gwałtu

autor: Anonimowa Kobieta

użytkownik: MRak z dnia: 2018-06-12

     Moje świadectwo nie jest łatwe do napisania. Jednak uważam, że powinnam spróbować. Wiem jak to jest, kiedy ktoś czuje się samotny. Nie wiem, kto je przeczyta, ale wiem, że to co przeżyłam nie było na próżno. Jeśli ono pomoże przynajmniej jednej osobie, która czuje to, co ja czułam to uważam, że warto podzielić się nim z innymi.

     Nawróciłam się na katolicyzm. Moja decyzja nawrócenia była bardzo przemyślana i pochodziła z pragnienia pełnego zaproszenia Boga do mego życia. Po pięciu latach rozwoju pięknej relacji z Bogiem podjęłam decyzję: chcę zostać katoliczką i głębiej poznać Boga. Przyjęcie do Kościoła Katolickiego, które miało miejsce po ukończeniu studiów, należy do najpiękniejszych dni w moim życiu. Kiedy stałam się członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego zawsze starałam się pogłębiać moją wiarę. Kochałam Boga i Jego Kościół. Bardzo łatwo zaakceptowałam nauczanie Kościoła Katolickiego. Byłam bardzo szczęśliwa i zaangażowana w życie Kościoła. Czułam się tak, jakbym znalazła to, czego tak bardzo szukałam. Teraz patrząc na ten okres widzę, że Bóg próbował zbliżyć mnie do siebie bardzo intensywnie. Rozumiem, że wtedy chciał założyć na mnie zbroję, którą będę potrzebować na ten tragiczny czas, który miał nadejść.

     Pewnego wieczora wróciłam do mieszkania po szczególnym dniu, jaki zorganizowała moja parafia. To był naprawdę wspaniały wieczór i kiedy wracałam do domu czułam się jak nowo narodzona. Kiedy wróciłam do domu chciałam się trochę odprężyć. Posłuchałam muzyki, popisałam w swoim pamiętniku i wreszcie położyłam się spać. Kilka godzin później obudziłam się. Usłyszałam, jakby ktoś wyważył drzwi wejściowe. Ten hałas przyciągnął moją uwagę, ale nic sobie z tego nie robiłam. Miałam fałszywe poczucie bezpieczeństwa, że nic mi się nie stanie. Położyłam się na łóżku próbując zasnąć. Po chwili uświadomiłam sobie, że jakiś obcy mężczyzna wszedł do mojej sypialni. Natychmiast zniknęło wszelkie poczucie bezpieczeństwa. To co się potem stało było totalnym terrorem. Włamywacz brutalnie mnie pobił i zgwałcił kilkanaście razy. Tu dodam, że do tamtej nocy byłam dziewicą. Podczas gwałtu natychmiast wybuchł we mnie gniew wobec Boga. Pomyślałam sobie tak: „Czyż nie starałam się najmocniej, aby podążać za nim? Czyż nie zachowałam czystości? Czyż nie robiłam wszystkiego, czego ode mnie oczekuje? Dlaczego Bóg na to pozwolił?”

     W tym momencie zaczęłam błagać gwałciciela, aby mnie zabił. Myślałam, że śmierć będzie lepsza niż znoszenie kolejnego upokorzenia. Jednak gwałciciel nie zabił mnie. Rano zniknął tak szybko jak się pojawił.

     Następnego dnia zabrano mnie do szpitala. Tam rozmawiałam z kilkoma policjantami. Założono mi szwy na rany. Wylałam wodospady łez. Do dzisiaj mam na sobie bliznę po tym ataku. Pewien uprzejmy lekarz zaproponował mi zażycie pigułki dzień po. Myślałam sobie, że robię dobrze. Byłam przekonana, że nie mogłam zajść w ciążę w wyniku gwałtu. Po zażyciu tej pigułki poczułam w sobie ulgę. Myślałam, że to ostatnia rzecz, o której będę musiała myśleć.

     Następne tygodnie były bardzo trudne dla mnie pod względem emocjonalnym. Przeprowadziłam się do rodziców, którzy cały czas darzyli mnie swoją miłością i wsparciem. Nie czułam się dobrze z powodu urazu pod względem fizycznym i psychicznym. Miesiąc później byłam u lekarza. On stwierdził, że prawdopodobnie zaszłam w ciążę. Ta myśl nigdy nie przyszła mi do głowy. W końcu zażyłam pigułkę dzień po. Myślałam też, że Bóg nie mógł stworzyć nowego życia podczas tej okropnej nocy. Byłam cały czas przekonana, że nie zaszłam w ciążę. Jednak wyniki badań lekarskich pokazały coś innego: tej nocy zaszłam w ciążę. Byłam bardzo załamana. To co zwykle jest piękną i radosną nowiną dla kobiety sprawiło, że chciałam rozerwać własną skórę. Poczułam do siebie wstręt i nienawiść. Nienawidziłam Boga i tego dziecka, które miałam pod swoim sercem.

     Wyszłam od lekarza i nie wiedziałam co mam robić. Wiedziałam, że aborcja jest zła. Nikomu nie powiedziałam ani słowa, że zaszłam w ciążę. Byłam w szoku, zakłopotana i czułam do siebie wstręt. W ciągu tygodnia gniew i strach narastały w moim sercu. Czułam się tak, jakbym nie miała wyboru. Byłam w czwartym tygodniu ciąży i podjęłam decyzję o poddaniu się aborcji. Tym samym zabiłam własne dziecko i zraniłam własne serce na zawsze. Po zabiegu czułam się kompletnie samotna i byłam przekonana, że Bóg nigdy mi tego nie wybaczy.

     Minęło kilka lat po dokonaniu aborcji. Starałam się najlepiej jak tylko mogłam, aby zapomnieć o tym, co się stało. Zdjęto mi szwy, rany się zagoiły, a blizny zaczęły znikać. Na zewnątrz sprawiałam wrażenie, że jest ze mną coraz lepiej, ale moje sumienie ciągle dręczyło mnie z powodu decyzji, jaką podjęłam. Nigdy nie mogłam w pełni zapomnieć o aborcji, nie ważne jak bardzo się starałam. Stwarzałam pozory, że wszystko było ze mną w porządku. W rzeczywistości prowadziłam sekretne życie: upijałam się i zażywałam narkotyki po to, aby złagodzić ból, jaki czułam w sercu z powodu dokonanej aborcji. Nie chciałam mieć nic wspólnego z Bogiem. Nikomu nie powiedziałam o dokonaniu aborcji i przyrzekłam sobie, że nikt się o tym nie dowie.

     Jednak Bóg miał inne plany. Spokojnie i delikatnie zaczął mnie wzywać do siebie. Postawił na mojej drodze życiowej ludzi, którym mogłam zaufać. Te osoby nie osądzały mnie i kochały taką, jaka jestem. Przykład tych ludzi sprawił, że przypomniałam sobie o czymś bardzo ważnym: potrzebuję Boga i jego przebaczenia. Poszłam do spowiedzi i wyznałam kapłanowi grzech aborcji. Otrzymałam rozgrzeszenie. To sprawiło, że moje serce powróciło do życia. Jezus zaczął mnie uzdrawiać swoją łaską.

     Teraz po pięciu latach od dokonania aborcji mogę powiedzieć, że z całego serca żałuję tej decyzji w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Moje serce bardzo mnie boli z powodu ran zadanych podczas gwałtu. Jednak ból, który wynika z faktu, że nigdy nie zobaczę własnego dziecka jest jeszcze większy i bardziej intensywny. Chociaż nadal zastawiam się w jaki sposób poradziłabym sobie z posiadaniem dziecka poczętego w wyniku gwałtu to wiem, że zabicie go w moim łonie nie uleczyło mojego bólu zadanego podczas tamtej nocy.

     Wiele razy myślałam o moim dziecku. Zawsze wierzyłam, że Bóg zabrał go prosto do Nieba. Nie wierzę, że ono cierpiało podczas aborcji, ale wiem, że Jezus ma je blisko siebie.

     Dlaczego piszę to świadectwo? Ponieważ wiem, że aborcja krzywdzi kobiety, zwiększa ból i poczucie winy. Wiem też, że Diabeł żeruje na sercach osób zakłopotanych i bezbronnych. Wiele kobiet jest pozostawionych samych sobie w sytuacji kiedy dokonanie wyboru jest trudne. Wiem że wiele kobiet ma w sobie tą głęboką ranę, która wynika z grzechu dokonanej aborcji. Z tego powodu one cierpią przez wiele lat, a niektóre całe życie. Znam to wszystko. Jednak moje świadectwo na tym się nie kończy.

     Wierzę, że każde życie, nie ważne czy jest ono długie, lub krótkie, ma swój cel. Teraz wiem, że Bóg miał cel dla mojego nienarodzonego dziecka. Jednak moja tożsamość zmieniła się na zawsze z powodu aborcji mojego dziecka i nie ma znaczenia to jak się poczęło, lub jak odeszło z tego świata. Mam nadzieję, że przy pomocy Łaski i Miłosierdzia Bożego będę wstanie stać się nową osobą, która będzie zbliżać się do Boga.

Anonimowa kobieta

tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło:http://www.lifesitenews.com/news/after-i-was-brutally-raped-i-aborted-my-child-and-i-desperately-wish-i-hadn

 

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.