żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Różaniec wyciągnął mnie z piekła - świadectwo nawróconego geja część I

autor: Richard

użytkownik: BarP z dnia: 2018-06-05

Różaniec wyciągnął mnie z piekła - świadectwo nawróconego geja 
Część I
Jest to świadectwo Richarda, byłego homoseksualisty, które zostało wygłoszone podczas jednej z konferencji katolickiej organizacji Courage („Odwaga”)
Jestem bardzo podekscytowany tym, że jestem tutaj z wami i z tego powodu cały drżę. Pragnę w tym miejscu podziękować księdzu Harvey' owi i księdzu Randal'owi, Matce Bożej i naszemu Bogu za dar nowego życia.
Wszystko zaczęło się, kiedy byłem w szóstej klasie szkoły podstawowej. W czasie kiedy dziewczyny interesowały się chłopcami, a chłopcy dziewczynami – ja wtedy zacząłem interesować się chłopcami. Fantazjowanie o chłopcach, którzy w moich oczach byli atrakcyjni, było dla mnie normalne i nie widziałem w tym nic złego. Nawet wyobrażałem sobie, że chodziłem z nimi na randki lub do szkoły tańca. Tak myślałem zarówno w siódmej  jak i ósmej klasie.
Kiedy byłem w szkole średniej dowiedziałem się, że takie zainteresowanie jest złe i sprzeczne z nauką Kościoła Katolickiego. Uświadomiłem sobie, że nie będę mógł realizować moich fantazji, jeśli chcę pozostać w stanie łaski. Powiedziałem sobie: „No cóż, może powinienem znaleźć sobie dziewczynę i robić to, co inni chłopcy w moim wieku robią w szkole średniej: zaczynają chodzić z dziewczynami na randki”. Tak też zrobiłem. Umówiłem się na randki z kilkoma młodymi dziewczynami, ale to i tak nic nie pomogło. Moja nienaturalna skłonność do osób tej samej płci stawała się silna do tego stopnia, że zacząłem podświadomie odgrywać to, o czym fantazjowałem. Ten perwersyjny pociąg seksualny zaczynał brać nade mną kontrolę. Kiedy byłem w trzeciej klasie szkoły średniej nie mogłem już oprzeć się tym fantazjom, a w ostatniej klasie miałem kilka przelotnych stosunków homoseksualnych. Jednocześnie chodziłem na randki z dziewczynami, aby zachowywać pozory. Do tej pory pamiętam, jak pożegnałem się z moim partnerem homoseksualnym, a następnie poszedłem z dziewczyną na bal z okazji ukończenia szkoły średniej. Prowadząc to okropne podwójne życie zacząłem żywić do Boga urazę za to, co mnie spotkało. Wtedy też myślałem, że mój Stwórca takiego mnie stworzył.
Moi rodzice zabrali mnie do lekarza kiedy byłem bardzo młody. To właśnie oni pierwsi  zauważyli, że coś ze mną jest nie tak. Mieli rację, ponieważ moje zachowanie było zupełnie inne niż chłopców w moim wieku: cały czas chodziłem zniewieściały, nie lubiłem uprawiać sportu i bawiłem się tymi zabawkami, jakie przeważnie lubią dziewczynki. Kiedy moi rodzice zauważyli moje dziwne zachowanie zabrali mnie do kilku lekarzy specjalistów, aby upewnić się, czy ze mną wszystko jest w porządku. Rodzice widzieli, że nie rozwijałem się normalnie, ale żaden z badających mnie specjalistów nie zauważył nic dziwnego w moim zachowaniu.
Kiedy miałem 20 lat powiedziałem sobie: „No cóż, nie mogę skończyć z homoseksualizmem, gdyż takim się urodziłem”. Jednocześnie moje religijne wychowanie, wyznawana wiara i sumienie, zaczęły dawać o sobie znać w moim sercu, a moi rodzice wiele się za mnie modlili. Wtedy też wmówiłem sobie: „Może to nie jest wina Boga. Może powinienem przestać rozmyślać nad tym, dlaczego czuję pociąg do osób tej samej płci i dlaczego jestem taki, jaki jestem. Powinienem dać Bogu drugą szansę. Pójdę z Nim na kompromis, który jest językiem miłości. Znajdę sobie kochanka, z którym będzie mi dobrze i razem będziemy chodzić do Kościoła. Oczywistym jest to, że nie będziemy mogli przystępować do Komunii Świętej, ale według mnie będzie to przyzwoite. Możemy też finansowo wspierać kościelne organizacje charytatywne i zaangażować się w życie Kościoła. Chociaż to nie jest w 100% to, czego Bóg oczekuje ode mnie to przynajmniej taki stan rzeczy nie jest 'za bardzo zły'. W końcu kompromis jest językiem miłości”.
Znalazłem sobie kochanka, ale nasz nieformalny związek zakończył się po jednym roku. Nie wiem dlaczego tak się stało. Z drugiej strony wydawało mi się, że zdobyłem dość dobre doświadczenie i postanowiłem dać Bogu drugą szansę. Znalazłem sobie kolejnego kochanka, który też był katolikiem i lubił chodzić do Kościoła. Myślałem sobie, że Bóg był z nas zadowolony.
Jednak po roku naszego nieformalnego związku wszystko się zmieniło. Pewnego razu mój partner powiedział mi, że chce iść do collegu w Kingston. To oznaczało, że co tydzień musiał jechać na pięć dni na studia, a spotykać się i pójść do kościoła moglibyśmy tylko w weekendy. Kiedy mój partner rozpoczął studia w collegu zacząłem go zdradzać. Nie wiem dlaczego tak się stało. Prawdopodobnie przyczyną tego stanu rzeczy było to, że czułem się samotny, znudzony, smutny na samego siebie, przygnębiony lub odczuwałem to wszystko na raz.
Od samego początku zdrad nie chciałem związać się z innym mężczyzną na stałe, ponieważ on nie chciałby pójść ze mną do kościoła. Zacząłem więc chodzić do tych obskurnych miejsc, które odwiedzają homoseksualiści po to, aby zaspokoić swoje pragnienia i nie zaangażować się w poważny związek: łaźnie, homoseksualne agencje towarzyskie, kina porno, kluby, bary dla gejów, itp. Te miejsca odwiedzałem kilka razy w tygodniu. Mogłem tam sprawnie i szybko uprawiać seks z wieloma mężczyznami, których nie znałem nawet z widzenia. W ten sposób nie musiałem obawiać się o związanie się z kimś na stałe. Po tych eskapadach wracałem do domu i czułem się bardzo podle z powodu tego wszystkiego, co zrobiłem. Jednocześnie wmawiałem sobie, że: „Ja tylko zaspokajałem potrzeby cielesne przed spotkaniem z moim partnerem i nikogo nie skrzywdziłem. Skoro on o niczym nie wie to w czym problem?” Tak postępowałem przez półtora roku. Po tym czasie zerwałem z moim partnerem. Zostałem sam i często czułem się przygnębiony z tego powodu. Mówiłem sobie wtedy: „Jesteś smutny i potrzebujesz czegoś, co podniesie Cię na duchu. Idź do jednego z tych miejsc, uprawiaj seks i wszystko będzie dobrze”. Jeśli miałem zły dzień w pracy, albo byłem zmęczony, lub sumienie krzyczało na mnie, że moje postępowanie jest złe, uświadamiałem sobie, że kiedy poszedłem do jednych z tych miejsc i uprawiałem seks z mężczyznami to od razu czułem się lepiej.
 Homoseksualizm stał się lekarstwem na wszystko, co mnie trapiło. Jeśli byłem nieszczęśliwy, albo było mi smutno to szybko pozbierałem się do kupy i świętowałem uprawiając seks z mężczyznami. Tak naprawdę nie miałem świadomości, co się ze mną działo i krok po kroku stawałem się uzależniony od homoseksualizmu. Jednak to wszystko nie docierało do mnie, chociaż resztki zdrowego rozsądku mówiły mi, że coś jest ze mną nie tak. Kiedy miałem takie chwile w swoim życiu to wmawiałem sobie tak: „Nie chcę się z nikim wiązać na stałe i jest mi wygodnie z tym stylem życia. Jeśli chcę to mogę w każdej chwili porzucić ten stan rzeczy”. Bardzo się myliłem.
Pewnego razu otrzymałem pracę na pół etatu w jednej homoseksualnej agencji towarzyskiej. Pomyślałem sobie, że wygrałem los na loterii, ponieważ mogłem poznać najlepszych gejów, którzy przychodzili do tego lokalu. Pracując w tym miejscu po raz pierwszy w życiu miałem styczność z pornografią. Nigdy przedtem nie miałem do czynienia z tym świństwem z wyjątkiem przelotnego nieprzyzwoitego obrazka w książce lub w magazynie. Tam gdzie pracowałem regularnie puszczano filmy pornograficzne dla klientów, którzy nas odwiedzali. Zacząłem nałogowo oglądać sporą ilość pornografii każdego dnia, od której wkrótce się uzależniłem. Ten nowy nałóg doprowadził mnie do tego stanu, że stałem się impotentem. Nie mogłem uprawiać seksu z żadnym mężczyzną jeśli obok nie leciał na ekranie film pornograficzny, albo porno magazyny nie były rozłożone na podłodze. Jednocześnie nie brałem pod uwagę tego faktu, że stało się ze mną coś złego. Myślałem, że materiały pornograficzne były tylko „pomocami wizualnymi”. Nie docierało do mnie, że byłem uzależniony od tego świństwa, przed którym też uprawiałem masturbację. Nie chciałem przyznać się sobie, że uzależniłem się od homoseksualnego stosunku seksualnego, onanizmu i pornografii. Uprawiałem seks z ogromną ilością partnerów  przez pięć dni w tygodniu. Często w ciągu jednego dnia miałem siedmiu, ośmiu lub dziewięciu partnerów seksualnych włączając w to oglądanie pornografii, bez której nie mogłem już nic zrobić.
W tym samym czasie moje sumienie coraz głośniej dawało mi do zrozumienia, że to co robię jest złe. Ale nie chciałem już go słuchać. Przez pewien czas zażywałem dopalacze i miękkie narkotyki, aby zagłuszyć głos sumienia. Kiedy byłem pod wpływem tego świństwa sumienie nie odzywało się we mnie przez jakiś czas.
Ale z drugiej strony doprowadziłem się do takiego stopnia, że nie mogłem uprawiać seksu z żadnym mężczyzną jeśli nie było narkotyków, pornografii i obskurnej atmosfery. Natomiast do mnie nic nie docierało. Wmawiałem sobie bez przerwy, że nie jestem uzależniony od tego wszystkiego, że robię to z wygody, bo nie chcę się z nikim wiązać na poważnie i mogę zmienić ten stan rzeczy kiedy tylko zechcę. Myliłem się, ponieważ próby porzucenia tego stylu życia okazały się niemożliwe. Szczególnie moje uzależnienie od pornografii urosło do tego stopnia, że zacząłem pracować w przemyśle pornograficznym.
Na początku pozowałem nago dla gejowskich magazynów porno. Wmawiałem sobie, że to jest niewielkie ryzyko, ja i inne osoby nie zostaną skrzywdzone, nie zarażę się żadną chorobę weneryczną i zaspokoję swoją kolejną potrzebę. Myślałem, że pozowanie do magazynów porno to niewinna igraszka. Z początku wystąpiłem w kilku sesjach zdjęciowych dla pornograficznych magazynów. Ale potem zrobiłem kolejny krok, jakim było występowanie w filmach porno. Zanim trafiłem na plan filmu pornograficznego to mówiłem sobie: „Nie mogę tego zrobić, gdyż mogę zarazić się AIDS”. Jednakże dwa tygodnie później zagrałem w swoim pierwszym filmie pornograficznym o treści homoseksualnej. Nie miało dla mnie znaczenia, czy zachoruję na AIDS, czy nie. Mój pierwszy występ w filmie porno był dla mnie ślepym doświadczeniem, w którym nie dostrzegłem zła, jakiego się dopuściłem. Pewnego dnia wystąpiłem w innym gejowskim filmie porno. Po zakończeniu kręcenia zdjęć na planie byłem podniecony do tego stopnia, że zapomniałem odebrać pieniędzy za odegranie roli. Teraz dla mnie to jest nie do pomyślenia, że ktokolwiek zapłaciłby komuś za robienie takich rzeczy.
W tym samym czasie, kiedy występowałem w filmach pornograficznych zawsze odczuwałem obecność Boga. Dla was to może wydawać się dziwne, ale ja wiedziałem dlaczego tak się działo. Moja mama codziennie odmawiała za mnie różaniec. Jej modlitwa sprawiała, że podczas zdjęć do filmów porno mogłem poczuć i zobaczyć Boga w tle tego całego bagna. Doskonale zdawałem sobie z tego sprawę, że Mój Stwórca nie był zadowolony z tego wszystkiego, czym się zajmowałem. W sercu tak mówiłem do Boga: „Boże, dlaczego mnie śledzisz? Czego chcesz ode mnie? Chciałem być dobrym Dzieckiem Bożym, ale nie potrafię, jestem za słaby, to jest niemożliwe, abym przestał”.
Moje uzależnienie od seksu narastało i pogarszało się z każdym dniem. Pewnego razu na planie grałem w filmie pornograficznym o tematyce satanistycznej. Nie mogłem uwierzyć w to, co takiego wyprawiałem. Jednocześnie uzależniłem się od heroiny, którą zażywałem po to, aby zagłuszyć głos sumienia w moim sercu.
Wreszcie dotarło do mnie, że byłem zanurzony po uszy w tym szatańskim bagnie, z którego już nie mogłem się wycofać. Pewnego razu podczas kręcenia zdjęć do filmu porno profanowałem konsekrowane komunikanty, a także krzywdziłem zwierzęta. Znalazłem się w takim położeniu, w którym zadałem sobie to pytanie: „Boże, gdzie i na czym to wszystko się skończy? Na ofierze z człowieka?”
 
CIĄG DALSZY NASTĄPI
Tłumaczenie z j.ang. na j.pol. : Marcin Rak
źródło:Źródło:http://couragerc.org/courage/#courage-featured

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (1)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

~Podaj imię lub nazwisko (nick)

27.05.2018, godz.16:22

Straszne......

Powiązane artykuły