żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Chcieliśmy zabić naszą córkę

autor: Michael

użytkownik: Klaudia z dnia: 2016-03-18

Jakieś dwa lata temu moja żona powiedziała mi, że zaszła w ciążę. Byliśmy zszokowani i wściekli. Mieliśmy czwórkę dzieci, które zbliżały się do dorosłości i niecierpliwie czekaliśmy na ten dzień, w którym wyprowadzą się z domu. Nie chciało mi się zmieniać pieluch i grzać butelek. Moja żona była tym wszystkim przybita.

Razem z żoną rozmawialiśmy na temat aborcji, wobec której mieliśmy mieszane uczucia. Przez kilka tygodni sprzeczaliśmy się w tej kwestii. Pewnego dnia jedno z nas powiedziało, że powinniśmy to zrobić. Innym razem, że nie możemy zabić naszego dziecka, a potem albo ja, albo moja żona powiedziała, że musimy to zrobić. Podczas tych burzliwych dyskusji byliśmy sfrustrowani i zadawaliśmy sobie nawzajem takie pytania: „A co z pozostałymi dzieciakami?”, „Czy masz świadomość, ile nas to dziecko będzie kosztować?”, „A czy przynajmniej wiesz, ile nas wyniesie ubezpieczenie dziecka?”.

Z drugiej strony decyzja o aborcji naszego dziecka była dla nas bardzo trudna. Nie mieliśmy świadomości, co zamierzamy tak naprawdę zrobić. Skontaktowałem się z organizacją Planned Parenthood, aby otrzymać informacje o przeprowadzeniu ewentualnej aborcji. Nadal z żoną nie podjęliśmy żadnej decyzji. Raz zdecydowaliśmy, że chcemy dokonać aborcji, a innym razem, że nie możemy tego zrobić i tak w kółko. Pewnego dnia powiedziałem żonie: „Kochanie musimy podjąć ostateczną decyzję i już do tego nie wracać”. Jednakże w głębi serca oboje wiedzieliśmy, że decyzja zabicia naszego dziecka jest zła z powodu zasad moralnych, według których byliśmy wychowani.

Kilka dni później moja żona zadzwoniła do mnie do pracy i powiedziała mi: „Nie poddam się aborcji. Ta decyzja nie należy do nas. Nie możemy zniszczyć życia dziecka z powodów ekonomicznych i wygodnictwa. To nie jest wina dziecka, że ono się we mnie poczęło. Nie zabiję go nie dlatego, że jest ono ciężarem dla nas, ale dlatego że to jest złe. Dziecko ma prawo do życia”. „OK”- tak jej odpowiedziałem.

Nadszedł dzień porodu. Urodziła nam się piękna córeczka. Tygodnie i miesiące zaczęły upływać, a ja podziwiałem jak ta cudowna mała blondyneczka o niebieskich oczkach cieszy się z życia. Patrzyliśmy na nią: kiedy je lub kicha, mając jedzenie w buzi, albo chwyta kocyk i tuli się do niego, kiedy jest zmęczona, lub pociera oczka, kiedy chce się jej spać. Innym razem z radością patrzę na moją córeczkę, jak rozgląda się dookoła kołyski, chwyta mnie za spodnie kiedy chce, abym wziął ją na ręce, a kiedy stara się postawić pierwsze kroki, to łza spływa po moim policzku.  

Jednocześnie oboje z żoną czujemy się źle, patrząc wstecz i myśląc o tym, co chcieliśmy zrobić. Jestem teraz przekonany, że aborcja nie jest i nigdy nie powinna być żadnym wyborem. Nie do nas należy decyzja o życiu ludzkim. Teraz widzę, że to jest zło, które promowane jest przez naszych polityków i organizację Planned Parenthood - największej korporacji, która zajmuje się zabijaniem dzieci nienarodzonych. To ci ludzie, zaszczepili w nas ten pogląd, że ten „zlepek komórek” nie jest nowym życiem. Zabicie dziecka nienarodzonego nie jest dla nich żadnym wyborem, gdyż dla tych osób liczą się tylko pieniądze, zarabiane na zabijaniu nienarodzonych dzieci.

Za każdym razem, kiedy wspólnie z żoną patrzymy na naszą małą córeczkę, to ogarnia nas ogromne poczucie winy. Teraz żadne z nas nie może sobie wyobrazić życia bez niej.

Chciałbym w tym miejscu zapytać się tych osób, które są zwolennikami aborcji: w jaki sposób mamy poradzić sobie z tym poczuciem winy? Co sugerujecie tym osobom, które dokonały aborcji, a teraz żyją z poczuciem żalu? Pytam was dlatego, ponieważ, to wy jesteście tymi osobami, które nam zaproponowały tę opcję.

Zwolennicy aborcji dokonali spustoszenia na obszarze naszych emocji. To jest sprzeczne z prawami natury, aby kobieta decydowała o tym, czy ma zabić własne dziecko.

Nie chcę, aby moje świadectwo było politycznym oświadczeniem, ale chcę dotrzeć przez nie do tych osób, które zamierzają dokonać aborcji swoich dzieci. Idźcie za głosem serca. Dzieci są bezcennym darem i światłem dla waszej przyszłości.

Razem z żoną mamy nadzieję, że Bóg pewnego dnia odpuści nam to zło, które chcieliśmy popełnić.

Jennifer córeczko, proszę wybacz nam. Ja i twoja mama kochamy Cię bardzo mocno.

Michael

 

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol. moje: Militem Jesu et Mariae

Źródło: http://www.silentnomoreawareness.org/testimonies/testimony.aspx?ID=3154

 

Komentarze (3)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

~Roman

08.04.2016, godz.07:32

Dziekuje........ wiecie dlaczego. :):):)

~braga

07.04.2016, godz.15:05

nie byłoby problemu, gdyby mężczyźni obarczani byli na równi z matkami wychowaniem i utrzymaniem własnych dzieci , a nie uwalniani od odpowiedzialności

~Krzysiek

04.04.2016, godz.16:18

Bardzo dobry wybór Bóg wami pokierował i on wiedział od początku co zrobicie bo przecierz jest naszym stwórcą i wyprzedza nasze myśli nasze słowa umiłował nas w sobie tak mocno że poświęcił swojego syna Jezusa Chrystusa żeby ludzie uwolnili się od grzechu i mieli wolną wolę wolny wybór i to jest nie doceniane przez nas ale zobaczcie jak wiara jest potężna gratuluję że wasze serca wygrały ze strachem co będzie nie martwcie się o to co będzie on wam zawsze pomoże tylko proście a dostaniecie.