żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Moja droga do Kościoła Katolickiego

autor: Joanna Wahlund

użytkownik: Klaudia z dnia: 2016-01-29

Urodziłam się w domu, w którym od wielu pokoleń wyznawało się Luteranizm (Dokładnie moi rodzice należeli do Ewangelicko - Luterańskiego Kościoła Ameryki, (Evangelical-Luteran Church of America). Zostałam ochrzczona w wierze luterańskiej 28 grudnia 1980 roku. Po moim nawróceniu dowiedziałam się, że wtedy Kościół Katolicki obchodzi święto Świętych Młodzianków. Czasami zastanawiam się, dlaczego nie zostałam ochrzczona wcześniej biorąc pod uwagę fakt, że byłam wcześniakiem, który urodził się 6 tygodni przed planowanym porodem. Wydaję mi się, że chrzest w wierze luterańskiej nie jest uważany jako konieczny sakrament dla nowonarodzonych dzieci, zwłaszcza dla wcześniaków.

Niemniej jednak wychowywałam się w wierze luterańskiej. Moi rodzice regularnie zabierali mnie i moje rodzeństwo do zboru i szkoły niedzielnej, za co teraz jestem im wdzięczna. Czasami religia była tematem do dyskusji w naszym domu, ale w większości przypadków jako odpowiedź na nurtujące mnie pytania, które nasuwały mi się po lekturze Biblii, którą czytałam będąc dzieckiem, lub po obejrzeniu filmów o Jezusie Chrystusie. Dobrze pamiętam, że religia nigdy nie była tematem, który moi rodzice poruszali lub na który dogłębnie dyskutowali albo z nami lub z sobą. Przez całe dzieciństwo uważałam, że Kościół i religia to tylko czynności, które odbywają się co niedzielę. Miałam takie podejście nie dlatego, że moi rodzice byli teoretycznie religijni, tylko, że takie rzeczy jak: Bóg, Jezus, religia, itp. nie odgrywały znaczącej roli w naszym życiu codziennym. Takie podejście do spraw związanych z wiarą miałam wiele lat temu.

W 1994 roku potwierdzono moją przynależność do Ewangelicko - Luterańskiego Kościoła Ameryki. Pamiętam, że częścią jednej z nauk potwierdzających przynależność było nauczenie się na pamięć i recytowanie części Małego Katechizmu. Przydzielono mi fragment Ostatniej Wieczerzy („To jest ciało moje za was wydane…”) i byłam z tego bardzo zadowolona. Wtedy uważałam Komunię jako szczególną łaskę. W tym samym czasie małżeństwo moich rodziców zakończyło się gorzkim rozwodem, a moja wiara stała się dla mnie pociechą w tym trudnym okresie.

W 1999 rozpoczęłam studia na uniwersytecie w Wyoming. Tam uczęszczałam do luterańskiego zboru, który znajdował się blisko kampusu uniwersyteckiego w Laramie, gdzie mieszkałam. W tym samym czasie uczęszczałam na spotkania chrześcijańskiej grupy zwanej Chi Alpha, prowadzoną przez protestancki Kościół Zborów Bożych. Podczas tych spotkań nie dochodziło do żadnych konfliktów między luteranami a członkami Zborów Bożych. Teologia nigdy nie była, ani poruszana, ani nie była przedmiotem dyskusji. Te spotkania były cudownym doświadczeniem, w których poznałam wielu fantastycznych przyjaciół, w tym moją najlepszą przyjaciółkę i byłą współlokatorkę w akademiku Rose. W tym samym czasie nie angażowałam się w działalność luterańskiego zboru w Laramie. Uczęszczałam na nabożeństwa w tym kościele głównie z jednego powodu: ten zbór przypominał mi dom rodzinny i dzieciństwo.

W 2000 roku pod koniec drugiego roku studiów poznałam przez internet, dokładnie przez portal społecznościowy Harry Potter for Grown - Ups web club, Collin’a mojego przyszłego męża. W 2001 roku wzięliśmy ślub i przeprowadziłam się do Minneapolis w stanie Minnesota. Tam przeniosłam się na Uniwersytet Minnesota - Twin Cities. Ucieszyłam się, kiedy poznałam, że od dziecka Collin, podobnie jak ja, należał do Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Ameryki. Chociaż będąc nastolatkiem porzucił wiarę to podczas zajęć w colleg’u pt. „Writings of C.S. Lewis” („Dzieła C.S. Lewis’a”) powrócił do praktykowania luteranizmu i sprawy związane z wiarą potraktował bardzo poważnie. Nasz ślub odbył się w Our Savior’s Lutheran Church, w tym samym, w którym zostałam konfirmowana 1 września 2001 roku.

Pewnego dnia, według mnie był to początek stycznia 2003 roku, Collin zaskoczył mnie, kiedy oświadczył, że wiele myślał, robił dużo badań, wiele się modlił i poczuł, że Bóg chce, aby nawrócił się na Katolicyzm. Byłam zdumiona słysząc to z jego ust. Jak się okazało mój mąż prowadził wiele teologicznych dyskusji z jego najlepszym przyjacielem, który jest katolikiem, i doszedł do wniosku, że Kościół Rzymskokatolicki jest tym jedynym Kościołem, który posiada pełnię prawdy. Wyraziłam swój sprzeciw słysząc to, ale po kilku tygodniach dyskusji na ten temat zgodziłam się na uczestnictwo z nim w obrzędzie chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych, OCWD. Wtedy pomyślałam sobie, że jeśli zamierzam wychowywać nasze dzieci w wierze katolickiej, to powinnam więcej o niej wiedzieć. Jednocześnie kiedy zaczęłam uczęszczać na spotkania obrzędu chrześcijańskiego wtajemniczania dorosłych nie miałam żadnej intencji, aby nawrócić się na Katolicyzm.

W tym miejscu muszę przyznać, że przed oświadczeniem mojego męża zaczęłam mieć wiele wątpliwości odnośnie Ewangelicko - Luterańskiego Kościoła Ameryki. Te wątpliwości pojawiły się wtedy, kiedy odkryłam, że opieka zdrowotna tego Kościoła opłaca przeprowadzanie aborcji dla duszpasterzy i wszystkich osób, które pracowały na rzecz tego Kościoła. Ta wiadomość bardzo mnie poruszyła, ponieważ od zawsze byłam przeciwnikiem zabijania nienarodzonych dzieci. Kiedy przeczytałam informację na temat aktualnego stanowiska Ewangelicko - Luterańskiego Kościoła Ameryki na temat aborcji to okazała się dla mnie nieporozumieniem. To, co mnie bardzo irytowało w tym stanowisku napisałam nawet w artykule dla blogu the Catholic Phoenix blog.

Uczęszczając na spotkania obrzędu chrześcijańskiego wtajemniczania dorosłych stanęłam twarzą w twarz z pytaniami, o których nigdy wcześniej nie myślałam.

Pierwszym z nich była kwestia Sola Scriptura. Zwierzchnictwo Kościoła Katolickiego jest jak budowla opierająca się na trzech kolumnach: Pismo Święte, Uświęcona Tradycja i Magisterium. Istnieje równowaga wśród tych trzech kwestii. Z kolei wszystkie protestanckie odłamy przestrzegają tylko samej Biblii i na niej opierają swoje nauczanie. Z jednej strony Jezus mówił wyraźnie, aby apostołowie stanowili jeden Kościół, a z drugiej mamy ponad 5.000 protestanckich Kościołów, które twierdzą, że przestrzegają tylko samej Biblii. Kto więc ma rację? Wszystkie te kościoły nie mogą być prawdziwe. Czy naprawdę Jezus pozostawiłby swój Kościół w takim chaosie?

Kolejnym pytaniem była doktryna Sola Scriptura, która tak naprawdę nie istnieje w Biblii. Nigdzie zarówno Jezus, a także jakikolwiek apostoł, włączając w to św. Pawła, nie naucza, że powinniśmy przestrzegać tylko nauczania Pisma Świętego. Mówi się nam, że Pismo Święte jest dobre, cenne, itp., ale nigdy nie ma takiej informacji, że ta księga jest jedynym prawem wiary. Z kolei św. Piotr ostrzega nas przed prywatną interpretacją Pisma Świętego, co o dziwo jest kamieniem węgielnym wiary protestanckiej, a w swoim liście do Tymoteusza św. Paweł mówi, aby przestrzegał tradycji, których się nauczył! Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takimi oczywistymi kontrastami.

Kiedy zrozumiałam, że doktryna Sola Scriptura jest fałszywa to nasunęło mi się to pytanie: czy chrześcijanie mają władzę na Ziemi, która interpretuje Słowo Boże w świetle naszych współczesnych czasów i pasterzy owczarni Chrystusowej? Jeśli ktoś z was czytał dzieła wczesnych Ojców Kościoła to wie, że oni byli katolikami w sposób niezwykły. Wierzyli w dziewictwo Najświętszej Maryi Panny, przeistoczenie podczas Eucharystii i tak dalej. Z kolei według protestanckiego argumentu wynika, że ostatecznie Kościół Katolicki zdemoralizował chrześcijaństwo, a Protestancka Reformacja sprowadziła ją na właściwy tor. Ale jeśli od samego początku Kościół był Katolicki to czy mógł być zdemoralizowany? To jest nielogiczne, że Bóg oddał swój Kościół ludziom po to, aby zobaczyć jak się on demoralizuje przez dwa pokolenia po Chrystusie.

Także Biblia nie była nawet stosowana aż do 400 roku n.e. Jeśli mamy przestrzegać tylko samego Pisma Świętego to nasuwa się pytanie: czym kierowali się i co zachowywali wcześni chrześcijanie? To Kościół Katolicki sporządził i założył kanon ksiąg w Piśmie Świętym. Stwierdzenia, że protestanci zaufali Kościołowi w sporządzeniu objawionej i pozbawionej wszelkich błędów Biblii, która jednoczenie nie jest autorytatywna, nie ma sensu.

Następnie zaczęłam czytać więcej na temat kwestii Kościoła dotyczącej władzy, która twierdzi, że papież jest następcą św. Piotra. To dla mnie miało sens, że Jezus założył swój ziemski Kościół z następcą z ziemi, aby ten pasł jego trzodę. Oprócz przekazania kluczy Królestwa Niebieskiego (Mt 16. 18-20) Jezus powiedział św. Piotrowi, aby ten pasł Jego owce (J 21.15-17). Tego nakazu nie otrzymał żaden inny apostoł, tylko sam św. Piotr. Kiedy zaczęłam wierzyć, że papież jest następcą św. Piotra to cała koncepcja papieskiej nieomylności miała sens, a wraz z nią wszystko zaczęło być wiarygodne, włączając w to Eucharystię, Nabożeństwo do NMP, itp. Zrozumiałam, że jeśli Jezus udzielił swojemu Kościołowi władzy do nauczania, to ja powinnam w najlepszy sposób, jaki tylko mogłam przestrzegać tego nauczania. W przeciwnym razie nie byłam prawdziwym uczniem Jezusa.

Przeczytałam wiele świadectw protestantów, którzy nawrócili się na Katolicyzm, w tym: świadectwo Scott’a Hahn’a pt. „Rome Sweet Home” i świadectwo nawrócenia Jimmy’ego Akin’a. Także seria książek Patrick’a Madrid’a „Suprised by Truth” (Zaskoczeni Prawdą) okazała się pomocna. Po moim nawróceniu odkryłam książki Mark’a Shea, które według mnie każdy, kto bierze pod uwagę przejście na Katolicyzm powinien przeczytać, szczególnie tę pozycję: „By What Authority? An Evangelical Discovers Catholic Tradition” („Jakim Prawem? Ewangelik odkrywa katolicką tradycję”). Także spędziłam wiele czasu na katolickich forach internetowych, rozmawiając z innymi katolikami na temat Kościoła.

Kolejnym punktem zwrotnym na drodze do mego nawrócenia było uświadomienie piękna mszy świętej. Kiedy po raz pierwszy zaczęłam uczęszczać na msze świętą, a robiłam to bardzo niechętnie, myślałam sobie, że jest ona tradycyjna i nudna. Następnie nadszedł Wielki Tydzień. Byłam poruszona intensywnością nabożeństw, jak bardzo skupiały się na Jezusie Chrystusie i Jego Męce. Poszłam na mszę świętą Wigilii Paschalnej w Bazylice NMP, która całkowicie zmieniła moje stanowisko dotyczące Eucharystii. To czyste piękno ogarnęło moje zmysły kiedy słuchałam czytań i muzyki sakralnej. Poczułam prawdziwą radość, która emanowała z kamieni po tym, jak światła w Bazylice świeciły pełną mocą po ciemnościach w Wielki Piątek. Szczęście nowo ochrzczonego. To doświadczenie sprawiło, że zaczęłam patrzeć na mszę świętą w zupełnie innym świetle.

Mój mąż Collin i ja przyjęliśmy bierzmowanie 29 maja 2003 roku. Tak naprawdę pierwotna data przyjęcia sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej przypadła na Święto Zesłania Ducha Świętego. Jednakże ukończyłam college dwa tygodnie wcześniej i razem z mężem podjęliśmy decyzję o przeprowadzce ze stanu Minnesota pod koniec tamtego tygodnia. Więc ksiądz łaskawie zgodził się na udzielenie nam bierzmowania podczas mszy świętej w dzień powszedni w czwartek przed Zielonymi Świątkami. Mam nadzieję, że ci ludzie, którzy uczestniczyli podczas tej szczególnej Eucharystii w dzień powszedni byli mile zaskoczeni podczas naszego bierzmowania. Na bierzmowaniu przyjęłam imię Anna, ponieważ św. Anna jest patronką macierzyństwa i wiedziałam, że bycie matką jest moim powołaniem. Potem okazało się, że nasza córka Elanor została ochrzczona dokładnie dwa lata później 28 maja 2005 roku.

Dzięki Kościołowi Rzymskokatolickiemu razem z mężem odkryliśmy naturalne metody planowania rodziny, które stosujemy zarówno, aby zajść w ciąże i w razie odłożenia macierzyństwa na czas późniejszy. Nasze najstarsze dziecko, córka, urodziła się w styczniu 2005 roku. Po za nią zaszłam w ciążę z kolejnymi pięcioma dziećmi, z których dwójkę poroniłam.

Naszym Kościołem parafialnym jest Bazylika NMP w centrum Minneapolis, stan Minnesota. To wspaniała świątynia, w której panuje piękno i spokój. Powód dla którego wybraliśmy ten kościół jest prosty. Ta bazylika znajduje się na drodze od naszego mieszkania. Tak naprawdę spacer od mojego mieszkania do Bazyliki zajmuje wystarczającą ilość czasu, aby odmówić różaniec. Kiedy mój mąż wybrał to mieszkanie, nie brał pod uwagę przyłączenia się do Kościoła Katolickiego, ale to Bóg zapewnił mnie i jemu cudowny Kościół wtedy, kiedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że taki będziemy potrzebować.

Joanna Wahlund

Źródło: http://a-star-of-hope.blogspot.com/2009/06/my-conversion-story.html

Komentarze (1)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

~Ewa

08.02.2017, godz.13:38

Wspaniale swiadectwo i niesamowite zaangazowanie tej pani w poszukiwanie Prawdy. Byloby cudownie, gdyby w taki sposob na nasza wiare patrzeli sami katolicy i poglebiali ja, ciagle poszukujac. Dziekuje za tak obszerne, a zarazem jasne wskazanie roznic miedzy wiara katolicka a protestancka.