żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Odnalazłem Kościół za którym tęskniłem

autor: Klemens Morgenstern

użytkownik: Klaudia z dnia: 2015-11-21

Urodziłem się w 1988 roku w mieście Erzgebirge, które znajduje się przy granicy z Czechami i jest jednym z najbardziej protestanckich regionów w byłej Niemieckiej Republice Demokratycznej. W tym czasie mój ojciec był pastorem luterańskim. Cała rodzina od strony mojego ojca pochodzi z tego obszaru, a mój dziadek był diakonem i ewangelistą luterańskim. Na starych fotografiach można go zobaczyć z Billy Ghama’em. Dziadek w wieku 14 lat przebywając w okopach we Francji postanowił poświęcić całe swoje życie na służbę dla Jezusa Chrystusa. Jego rodzice, moi pradziadkowie, należeli do Bekennende Kirche (Kościoła Wyznającego). Był to odłam Luteranizmu, który nie współpracował z Hitlerem i jego zwolennikami w przeciwieństwie do Kościoła Niemieckich Chrześcijan, Deutsche Kirche, w którym naziści ogłosili Marcina Lutra bohaterem Niemiec. Moi rodzice nie mogli uczęszczać do szkoły średniej, ponieważ nie przystąpili do FDJ (Wolna Młodzież Niemiecka, Freie Deutsche Jugend), organizacji reżimu socjalistycznego. Dorastając w tym klimacie zawsze widziałem moją rodzinę jako wiernych uczniów Jezusa Chrystusa i za to ją kocham. Jestem dozgonnie wdzięczny moim rodzicom, gdyż gdyby nie oni to prawdopodobnie nie byłbym chrześcijaninem. Chociaż ziarno wiary zasiano we mnie to ode mnie zależał wybór radykalnego życia dla Chrystusa.

Jednakże moi rodzice odeszli od Luteranizmu po przeprowadzce do Berlina w połowie lat 90. W tym czasie ten odłam protestancki zaczął przyjmować pewne zmiany moralne, (takie jak „małżeństwo” osób tej samej płci i aborcja), które budziły wątpliwości u moich rodziców. Z tego powodu dorastałem w atmosferze „wolności” od Kościoła, ale spuścizna luterańska była zawsze obecna w mojej rodzinie. Kilka lat później mając 16 lat byłem niezadowolony z Kościoła, do którego uczęszczała moja rodzina. Całe nabożeństwo skupiało się głównie na 40 minutowym wykładzie pastora, który dla mnie nie był, ani interesujący, ani pouczający. Zacząłem rozglądać się za innym Kościołem, ale nie mogłem znaleźć takiego, który pasowałby do moich oczekiwań. Dyskusje teologiczne zawsze skupiały się wokół tych tematów: przeznaczenie i chrzest dzieci nowonarodzonych. Ja zaś chciałem poznać więcej. W 2008 zostałem sam i nie należałem do żadnego Kościoła. Byłem bardzo nieszczęśliwy, a z perspektywy czasu moja wiara stała się martwa. Nie czytałem Biblii i rzadko się modliłem. Równocześnie nadal uważałem się za chrześcijanina i czasami chodziłem na protestanckie nabożeństwa.

Jednym z głównych problemów, które mnie spotykały podczas moich poszukiwań nowego Kościoła była kwestia Sola Scriptura. Widziałem błędy tej kwestii, ale jednocześnie czułem, że nie mam lepszego wyjaśnienia. Wtedy nie myślałem o przestudiowaniu nauki Kościoła Katolickiego. Chociaż uważałem katolików za chrześcijan, ale nie miałem żadnego przyjaciela lub znajomego, który był katolikiem. Taki ewangeliczny pogląd o Biblii odziedziczyłem od moich rodziców: tylko Biblia jest jedyną władzą. Nie miałem żadnej alternatywy kiedy poznałem, że wszyscy protestanci mieli różne nauczanie, a większość teorii, które poznałem były błędne. Kalwinizm był jedyną doktryną, która miała dla mnie sens, ale tylko wtedy, kiedy wyeliminujemy fragmenty z Pisma Świętego, które twierdzą, że Bóg jest miłością. Wtedy taki miałem problem: było tyle mądrzejszych osób, które mogły czytać Biblie w języku greckim i hebrajskim, ale nawet i oni nie zgadzali się w różnych kwestiach. Jak mogłem i dlaczego powinienem ja, osoba świecka, rozwiązać te problemy? Dlaczego Kościół nie mógł utworzyć stałej wiary w ciągu ostatnich 500 lat? Luteranizm nie mógł być odpowiedzią na moje nurtujące pytania od czasu przyjmowania dziwnych nauczań w kwestii moralnej, które z oczywistego punktu widzenia były sprzeczne z nauczaniem Biblii.

Kolejnym problemem, który zauważyłem, był obszar modlitwy. Mówiąc wprost większość nabożeństw, na które uczęszczałem określałem mianem „duchowej antykoncepcji”. Chociaż wszystkie modlitwy były radosne, to nie dochodziło do żadnego zapłodnienia. „Wolna modlitwa” kończyła się w większości przypadków tymi samymi używanymi frazami, które zredukowały jakość modlitw w sposób znaczący.

Pragnieniem mojego serca był Bóg i czynienie więcej dla Niego, ale w tym czasie wiedziałem, że czegoś jeszcze mi brakowało. Będąc protestantem naturalnie myślałem, że tym czymś, czego mi „brakowało” byłaby żona. Bogu niech będą dzięki za to, że wszystkie mądre i pobożne dziewczyny nie były mną zainteresowane, ponieważ wiem, że Bóg wzywa mnie do stanu duchownego. Z protestanckiego punktu widzenia rozwiązaniem tej kwestii byłoby zostanie pastorem, ale wtedy wiedziałem też, że to też nie było moim powołaniem. Zawsze marzyłem o śmierci męczeńskiej lub przynajmniej o poświęceniu swojego życia, które, jak w w przypadku mojego ojca, oznaczałaby coś dla Chrystusa. Jednakże to jest trudne bez doświadczenia prześladowania. Nie czułem, że zanudzając ludzi przy pomocy Ewangelii mógłbym otrzymać męczeństwo.

W tym czasie mojej drogi do Kościoła Katolickiego poznałem dwóch wierzących katolików. Jednym z nich był mój sąsiad, który pochodził z Cambridge i przeszedł z Anglikanizmu na Katolicyzm. Drugim był dawny student, który dorastał w rodzinie katolickiej. Wtedy nie brałem pod uwagę nawrócenia na katolicyzm, ale przez ich przykład wiary uświadomiłem sobie, że nie ma nic złego w wierze Kościoła Katolickiego.

Jesienią w 2010 roku przeprowadziłem się do Chemnitz w Saksonii na studia magisterskie z inżynierii elektrycznej. Wtedy też wiedziałem, że muszę coś zmienić w kwestii mojej wiary, ponieważ nie mogłem nadal tak żyć. Mój dziadek urodził się i wychowywał w Chemnitz, więc kiedy się tam znalazłem poszedłem do zboru luterańskiego. Powszechnie uważa się, że Luteranizm w Saksonii jest, przynajmniej na wsi, najbardziej konserwatywny w całych Niemczech. W przypadku Chemnitz to się nie zgadza. W protestanckim zborze, do którego zacząłem uczęszczać miałem wrażenie, że gdyby pastor lepiej przemawiał to byłby politykiem socjalistycznym. Kazanie było naprawdę odpychające, gdyż bardziej skupiało się na kwestiach socjalnych niż na Ewangelii, a czarne szaty noszone podczas modlitwy sprawiały, że czułem się jak na pogrzebie.

Interesującym faktem jest, że niedaleko od mojego domu znajdował się kościół katolicki. Kiedy wyglądałem przez okno to mogłem zobaczyć wieżę tej świątyni, zwieńczoną pięknym złotym krzyżem. Będąc niezadowolonym z Luteranizmu w listopadzie 2010 roku postanowiłem pójść na pierwszą mszę świętą w moim życiu. Ten kościół był w stylu neoromańskim, dość prosty, ale za to piękny. Luterańskie zbory wyglądają podobnie, więc to nie było dla mnie nic nowego. Jednakże liturgia w tym kościele zaskoczyła mnie. Chociaż wtedy odprawiała się normalna msza święta, to jednak dla mnie ta Eucharystia była ogromnym przeżyciem, gdyż nie znałem nic lepszego na świecie. To, co wtedy doświadczyłem było czymś fantastycznym. Patrząc jak wszyscy klęczą było czymś niesamowitym, pomimo, że wtedy nie wierzyłem w realną obecność Jezusa Chrystusa podczas Eucharystii. To przypomniało mi twierdzenie, że każdy z nas będzie klęczał przed Bogiem. W pewnym momencie wszyscy dookoła mnie zaczęli mi życzyć pokoju Chrystusa. Następnie ponownie uklękliśmy i wszyscy mówili te słowa: „Panie nie jestem godzien… ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. To właśnie tego potrzebowała moja dusza. Niewiele brakowało, a rozpłakałbym się podczas tej mszy świętej.

Podczas mojej pierwszej Eucharystii zastanawiałem się, czy można czcić Boga w taki sposób? Dla mnie ta msza święta była niesamowitym przeżyciem. Z jednej strony jest Bóg, którego się boisz, a nie łagodny baranek, który jest tylko dla ciebie. Z drugiej strony możesz poczuć, jak Ci Bóg błogosławi i kocha Cię. Wiedziałem o tym, ale nigdy czegoś takiego nie czułem. Od tamtej pory zacząłem uczęszczać na mszę świętą.

Po mojej trzeciej Eucharystii poszedłem do kapłana w tej parafii, który był salezjaninem. Poprosiłem go, czy mógłbym nauczyć się od niego czegoś więcej o Kościele Katolickim. Umówiliśmy się na spotkanie, do którego, co jest interesujące, doszło 31 października- w Święto Reformacji. To właśnie tego dnia zacząłem poznawać Wiarę katolicką.

Zacząłem uczęszczać na spotkania z księdzem, w czasie których zadawałem pytania o wszystko i wszystko zaczęło mieć sens. Chociaż byłem Luteraninem to tak naprawdę nie byłem w zborze bardzo wnikliwy, co do jego nauczania i uczono mnie, że tylko sama Biblia powinna być źródłem całej prawdy. Nie miałem, ani antykatolickich, ani bardzo protestanckich poglądów, tylko sam musiałem znaleźć rozwiązania w Biblii. Jeśli chciałbym więcej poznać to gdzie miałbym szukać? W Tradycji Kościoła Katolickiego? Zaakceptowanie katolickiej tradycji miało dla mnie sens, ponieważ Kościół zdefiniował kanon Nowego Testamentu, który przyjęto przez uświęconą tradycję wszystkich chrześcijan.

Ale co z kwestią Sola Fide? W Liście św. Jakuba Apostoła przeczytałem: „Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary” (Jk 2,24). Prawdziwa obecność Jezusa w Eucharystii? Jezus rzekł: „To jest ciało moje”, więc oczywiście! Byłem tak zachwycony głębią nauczania Kościoła Katolickiego, że zacząłem czytać wiele książek katolickich. Katechizm Kościoła Katolickiego i „Wprowadzenie do Chrześcijaństwa” papieża Benedykta XVI były pozycjami, które mnie zafascynowały, gdyż mogłem im zaufać i nie musiałem już nic nowego wymyślać sam od siebie. To wszystko miało dla mnie sens.

Chociaż nie rozumiałem mszy świętej to w sposób całkowity to ją kochałem. Podczas jednej Eucharystii udajesz się do wszystkich ważnych kwestii twojej wiary i zabierasz ze sobą tak wiele do domu nawet wtedy, kiedy kazanie jest złe, ale taka sytuacja nigdy nie miała miejsca w moim przypadku! Wydaje mi się, że Bóg pozwolił na to, abym doświadczył okresu desperacji, przez co chciał mnie przygotować do nawrócenia. Pół roku później uczestniczyłem w pierwszej Wigilii Paschalnej. Tej nocy wiedziałem, że to jest Kościół, za którym zawsze tęskniłem i nie wiedziałem o tym.

Krótko po tym przystąpiłem do pierwszej spowiedzi. Ten sakrament jest wspaniały. Były pewne sprawy w moim życiu, do których nie przyznawałem się otwarcie i zawsze uważałem, że były odpuszczone. Ale skąd mogłem mieć pewność? Po wyznaniu grzechów przed kapłanem i otrzymaniu rozgrzeszenia byłem pewien, że te grzechy odeszły ode mnie bezpowrotnie.

W tym samym czasie poznałem wielu dobrych przyjaciół, którzy byli wierzącymi luteranami. Gdybym poznał ich wcześniej podczas mojej drogi do Kościoła Katolickiego to teraz prawdopodobnie pozostałbym protestantem. Myślę, że w tym Bóg miał swój udział.

Ale jednym minusem w tej mojej podróży do Kościoła Rzymskokatolickiego byli moi rodzice. Kiedy byłem w moim domu rodzinnym i powiedziałem mojej matce, że zamierzam zostać katolikiem to ona odpowiedziała: „Cóż, możesz już wyjść”. Moi rodzice nie uczestniczyli podczas mojej konfirmacji, gdyż nic ich to nie obchodziło. Jednakże przy pomocy Łaski Bożej nie czułem się samotny. Wieczorem podczas mszy świętej w Święto Chrystusa Króla Wszechświata stałem się członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego. Stało się to dokładnie rok później po tym, jak przyszedłem do kościoła katolickiego na pierwszą w moim życiu Eucharystię. Wspomniany wyżej mój przyjaciel student, był świadkiem mojego nawrócenia, a mój były sąsiad był moim ojcem chrzestnym. On też przyszedł ze swoją żoną, która rok później nawróciła się na katolicyzm.

 Na rok przed moim nawróceniem w czasie poznawania Kościoła Katolickiego moja wiara ożywiła się ponownie. Wcześniej byłem bierny i przygnębiony, a będąc katolikiem odkryłem piękno swojej wiary. Po moim nawróceniu na Katolicyzm zrozumiałem, że to jest dopiero początek. Odwiedzając pewien klasztor dotarło do mnie co jest moim pragnieniem, gdyż Bóg wzywa mnie do czegoś. Obecnie odkrywam różne zgromadzenia zakonne. Bóg wspaniale pokierował czasem, doprowadzając mnie do nawrócenia na Katolicyzm. Wiem, że teraz będzie wiernym i wskaże mi drogę, za którą będę podążał. Wyśle mnie na przygodę i jestem podekscytowany tym, gdzie mnie pośle. Bogu, mojemu Dobremu Pasterzowi, niech będą dzięki za to, że przeprowadził mnie przez ciemną dolinę i namaścił mi głowę olejkiem.

Klemens Morgenstern

Tłumaczenie z j. ang. na j. pol: Militem Jesu et Mariae

Źródło: http://chnetwork.org/2014/04/finding-a-scriptural-church-conversion-story-of-klemens-morgenstern/

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.