żywa Wiara

ArtykułyZOBACZ WSZYSTKIE

Energia w kościach

autor: Maria Patynowska

użytkownik: Klaudia z dnia: 2017-09-24

Chiropraktyka w swojej filozofii przypomina reiki. Również zachwala krążące po ciele tajemnicze energie, którymi rzekomo daje się kierować.

Chiropraktyka to dziedzina medycyny niekonwencjonalnej. W języku polskim często utożsamia się ją z pojęciem „kręgarstwo” (te pojęcia bywają używane zamiennie).

Polska ludowa medycyna czy profesjonalna magia z USA?

Zanim wyrazimy zgodę na jakiś zabieg, powinniśmy się upewnić co do dwóch spraw:

1. czy rzeczywiście jest to zwykły „kręgarz”, czyli ktoś bazujący na wielopokoleniowym doświadczeniu likwidowania defektów kręgosłupa poprzez mechaniczny ucisk kręgów, a jedynie używający nazwy „chiropraktor”; wówczas „jedynie” ryzykujemy oddanie swojego zdrowia w ręce amatora; jeśli ktoś czuje się chory, niech lepiej pójdzie do lekarza;

2. czy mamy do czynienia z magiem – w Polsce działają „prawdziwi chiropraktycy”; odwołują się oni do idei Daniela Davida Palmera (1845-1913), która bazuje na okultyzmie.

Przestrogi przed chiropraktyką pojawiały się już w polskiej literaturze apologetycznej. Nie stanowiły jednak nigdy osobnego opracowania, a wzmianki o niej pojawiały się na marginesie innych zagadnień. Chiropraktyka nie jest w Polsce znaczącym zjawiskiem. Niemniej jest już na tyle popularna, że warto wskazać na argumenty przemawiające przeciwko niej. Nie zawsze jest ona bezpieczna duchowo, ponieważ na pewno nie mamy tu do czynienia jedynie ze sprawami cielesnymi.

W 1895 r. w Iowa ma miejsce niepozorny incydent. Stróż Harvey Lillard opowiada zebranym dowcip. Jeden ze słuchaczy, właściciel sklepu spożywczego Daniel Palmer, śmiejąc się, uderza Lillarda książką w plecy. Po kilku dniach Harvey spotyka Daniela i zwierza mu się, że od owego ciosu odetkały mu się uszy. 30 lat później wiara w to, że uderzeniem ręki w kręgosłup można wyleczyć każdą chorobę, była już powszechna, a liczba kręgarzy w USA dochodziła do 30 tysięcy.

Zasadnicza moda na chiropraktykę zrodziła się w pierwszych dziesięcioleciach XX w., kiedy wiedza naukowa na temat funkcjonowania ludzkiego organizmu nie była jeszcze ugruntowana. Choć ojcem i prekursorem kręgarstwa był Daniel Palmer, większość kluczowych koncepcji stworzył jego uczeń Solon Langworthy i syn Palmera, Bartlett Palmer. Dwa najważniejsze terminy to: wywołujące zatory energetyczne „vertebral subluxation” (podwichnięcie kręgu) oraz „innate intelligence” – trudna w ścisłym zdefiniowaniu lecznicza siła, będąca manifestacją pierwotnej energii życia. Flirt z metafizyką był na tyle poważny, że Bartlett Palmer rozważał nawet stworzenie chiropraktycznej religii. American Medical Association, przez całe dekady walcząca z kręgarstwem, nazwała chiropraktykę pseudonaukowym kultem.

Pseudonauka

Można dyskutować, czy pod względem fizycznym istnieje tzw. podwichnięcie kręgu. Medycyna zna wszelkiego rodzaju zniekształcenia kręgosłupa, przesunięcia kręgu. W chiropraktyce nie chodzi jednak o tzw. wypadnięte dyski, które niekiedy z powodzeniem potrafi „nastawić” zwykły kręgarz, czy też inne widoczne na prześwietleniach anomalie.

Dla chiropraktyka – ideologa zmiany (blokady) w kręgosłupie wpływają na wszystko, co dzieje się w organizmie. Palmera stwierdzał: Podwichnięty krąg (…) jest przyczyną 95% wszystkich chorób. (…) Pozostałe 5% jest spowodowane przez zniekształcenia połączeń innych niż kręgosłupa.

Ta „całościowość” (holizm), jaką niesie idea chiropraktyki, postała w klimacie innych „całościowych” metod medycyny alternatywnej. Chiropraktyka, podobnie jak osteopatia (diagnozowanie i leczenie chorych za pomocą technik manualnych), homeopatia czy irydologia (ocena stanu zdrowia na podstawie tęczówki oka) jest filozofią witalistyczną. Oznacza to, że choroby interpretuje jako zaburzenia w hipotetycznej sile życiowej. W tym względzie przypomina reiki. Tak jak ono wysławia krążące po ciele tajemnicze energie, którymi rzekomo daje się kierować. W chiropraktyce i reiki zakłada się więc istnienie jakiejś niewidzialnej, niepoznawalnej i niemierzalnej siły w organizmie. Następnie przyjmuje się – również „na wiarę” – możliwość manipulowania tą siłą w celu poprawienia ludzkiego zdrowia. Chociaż od ok. 100 lat trwają wysiłki naukowego opisywania tych zjawisk, nadal należą one do obszaru pseudonauki. Tych sił i metod ich działania nie da się naukowo udowodnić.

Okultystyczne podłoże

Chiropraktyka została opracowana w 1895 r. przez D.D. Palmera, który zajmował się „magnetycznym” uzdrawianiem. Palmer przyznał, że myśl o chiropraktyce wyrosła z uzdrowienia „magnetycznego” i była jego logicznym następstwem. Podobnie jak inne okultystyczne ideologie, chiropraktyka miała wywodzić się ze starożytnych praktyk religijnych i tajemnej wiedzy Egipcjan, Greków, Chińczyków oraz Hindusów.

Syn D.D. Palmera twierdził, że jego ojciec otrzymywał wskazówki od ducha zmarłego lekarza, przedstawiającego się jako dr Jim Atkinson. Inspirację spirytystyczną potwierdza sam Palmer w książce „The Chiropractor”, wydanej w 1914 r. Swoim uczniom nie zabraniał praktykować ich własnej religii. Wymagał jednak włączenia ich światopoglądu w nową ideę, która miała łączyć wszystkie religie, a manipulacje na kręgosłupie miały być obowiązkiem traktowanym religijnie.

Palmer twierdził, że posiadamy pewną wrodzoną inteligencję ciała, która jest „podłączona” do większej, uniwersalnej inteligencji, znajdującej się we wszechświecie. Blokady w kręgosłupie zamykają nas na pełne korzystanie z Energii Uniwersalnej, ponieważ nasz mózg nie przenosi jej w dostateczny sposób do ciała za pośrednictwem nerwów. Ta energia miała być różnie nazywana: Wielki Duch, Thot, Wszechmogący, boska iskra, Duch Święty. Sam Palmer – w swoich rozwlekłych pismach – jest jakby kaznodzieją tej energii.

Ideologia Palmera tkwi u podstaw New Age, synkretycznego parareligijnego ruchu, który swoje apogeum osiągnął w 90. latach XX w. Niestety, wiele szkół medycznych w USA, nawet tych korzystających z państwowych dotacji, posiada wydziały chiropraktyki. Związane jest to z tym, że Amerykanie mają słabość do rodzimej myśli, a do takiej zalicza się chiropraktyka.

Manipulacja pojęciami religijnymi

Palmer, choć zawsze mieszał różne religie, najczęściej kierował się do chrześcijan. Dlatego wielokrotnie przywoływał fragment listu św. Pawła do Rzymian: Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka (Rz 8, 6). Wspominany przez św. Pawła Duch Boży miałby być tą siłą, której działaniu miał pomagać masaż kręgosłupa. Z kolei likwidacja technicznych blokad w kręgosłupie miała pomagać w „podłączaniu się” do Wszechmogącego.

Aż dziw bierze, że wiele osób dało się nabrać na „boskie” wytłumaczenie rzekomej konieczności masażu kręgosłupa! Ameryka początku XX w. przeżywała zamęt religijny. O wiernych walczyło wiele odłamów chrześcijaństwa. Wspólnoty były rozdrobnione, niekiedy podlegały fanatycznym pastorom czy szalonym charyzmatykom. Wielu wiernych, a nawet twórców wspólnot było świeżymi konwertytami. Mieszali oni chrześcijaństwo z kabałą, ludową magią, a nawet modnymi wówczas ideami spirytyzmu. Przeciętnemu Amerykaninowi początku XX w. trudno było zorientować się, kim w istocie jest Duch Święty.

„Katechizm Kościoła Katolickiego” jednoznacznie naucza: Duch Święty jest jedną z Osób Trójcy Świętej, współistotny Ojcu i Synowi (nr 685). Duch Święty jest zatem Osobą, nie energią.

Bogiem nie da się manipulować przy pomocy masowania kręgów. Stwórca nie jest w niczym podobny do prądu elektrycznego, którego gniazdko należy odnaleźć, a wówczas będzie służył naszym celom, nawet jeśli będzie je stanowiło zapewnienie zdrowia. Oprócz manipulacji Osobą Ducha Świętego, niejasna ideologia chiropraktyki tworzy okazję do korzystania z ludzkiej naiwności. Niedopuszczalne są też odwołania do magii, których wiele jest w pismach Plamera. Wszystkie praktyki magii lub czarów – naucza „Katechizm Kościoła Katolickiego” – przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. (…) Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka (nr 2117).

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze Miesięcznika „Egzorcysta”. Fragmenty innych artykułów oraz omówienie całości znajduje się na stronie www.miesiecznikegzorcysta.pl

 

Artykuł ukazał się w 60 ( sierpień 2017) numerze Miesięcznika Egzorcysta.

 

 

 


 

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.