żywa Wiara

ArtykułyZOBACZ WSZYSTKIE

Duchowe warownie

autor: ks. Dominik Chmielewski SDB

użytkownik: Klaudia z dnia: 2016-12-01

W naszym życiu duchowym są pewne duchowe warownie. Są to bariery, których czasami zupełnie nie jesteśmy w stanie zrozumieć, zanim nie otworzymy się na Bożą Miłość, zanim nie zaczniemy żyć pełnią mocy Jezusa Chrystusa. Nie zrozumiemy tych barier, zanim nie przyjmiemy życia, które Jezus obiecuje każdemu z nas – życia w obfitości, w wielkiej radości, życia intensywnego miłością, wypełniającego każdą chwilę naszego istnienia.

Są szczególne grzechy, które otwierają nas na demoniczne budowanie w nas warowni zła. Należy tutaj przede wszystkim wymienić niesłuchanie czy lekceważenie głosu Bożego i podejmowanie decyzji życiowych według własnego upodobania, zgodnie z zasadą, że to ja jestem panem swojego losu i nikt mi nie będzie mówił, co jest dobre, a co złe. Sam jestem kreatorem swojego życia, nie liczę się z głosem Boga, nie pytam Go o to, co mam robić i nie słucham Jego podpowiedzi. Kiedy otwieramy Biblię, to widzimy, że wszyscy biblijni bohaterowie byli ludźmi, którzy stojąc w obliczu trudnych wyborów nieustannie pytali Boga o wskazówki. Bezpośrednio zwracali się do Niego w modlitwie z pytaniami, oczekując na nie odpowiedzi, albo też zwracali się do Boga przez proroków, którzy przynosili im Jego odpowiedź. Nawet jeśli nie otrzymywali odpowiedzi, Bóg im i tak błogosławił, ponieważ Go pytali. Natomiast wszyscy ci, którzy zniszczyli swoje powołania, jakie Bóg im przygotował, to ci, którzy ignorowali Boży głos, przestawali Go pytać o wszystko i wypełniać Jego natchnienia, stawali się sami sobie sterami, żeglarzami, okrętami.

Bardzo często nie potrafimy słuchać Bożego głosu, wolimy czuć się panami swojego życia. Jesteśmy zbyt dumni i zbyt pyszni, żeby pytać Boga, żeby pytać innych ludzi, których Bóg nam podsyła: Co mam zrobić? Jaką decyzję podjąć? Jesteśmy tak zajęci i zabiegani, że nie jesteśmy w stanie znaleźć tyle czasu, aby przyjść do świątyni i w ciszy serca powiedzieć: Boże, nie wiem, co mam zrobić? Tak pokieruj moim życiem, abym dostał odpowiedź od Ciebie, jak mam postąpić, jaką decyzję podjąć? Ma to ogromne znaczenie przy podejmowaniu szczególnie istotnych decyzji życiowych, takich jak na przykład wybór współmałżonka. Jak wielu z nas zawarło związek małżeński tylko dlatego, że „kochaliśmy się”, jednocześnie prawie nic nie wiedząc o tej osobie. Tymczasem Bóg być może przysyłał nam ludzi, którzy nas ostrzegali, próbując zwracać uwagę na sytuacje i złe zachowania, których w drugiej osobie nie chcieliśmy dostrzegać, bo byliśmy „zakochani”. Jak wielu małżonków, zanim stanęło na ślubnym kobiercu przychodziło do Jezusa pytając – Jezu, powiedz mi, czy on jest dla mnie? Czy on jest mi przeznaczony? Daj mi odpowiedź, pokaż. A później, być może przez całe nasze życie, musimy zmagać się z następstwami błędnego wyboru, bo my przecież „wiedzieliśmy lepiej”.

Bóg nie bawi się z nami w kotka i myszkę, lecz traktuje nas z wielką powagą. Chce z nami rozmawiać przez wydarzenia życia i poprzez nie, bardzo precyzyjnie, pokazywać drogi wyboru. Jedyne co musimy uczynić, to zacząć Go pytać – tak po prostu, i być pokornymi w przyjmowaniu Jego odpowiedzi. Spotykając się z młodymi ludźmi, którzy chcą wstąpić w związek małżeński, koncentruję się na analizie punktów dotyczących rozpoznania, czy kandydaci do małżeństwa po prostu pasują dla siebie. Nie chodzi o to, aby podłączać tych dwoje ludzi pod wykrywacz kłamstw. Od setek lat działają jednak pewne mechanizmy, które prędzej czy później obnażą wszystkie słabości związku. Lepiej więc poznać je zanim będzie za późno.

Tej umiejętności rozpoznawania, czy jesteśmy dla siebie stworzeni uczymy na specjalnych kursach dla młodych ludzi, którzy są już zdecydowani na zawarcie związku małżeńskiego, w tym także dla osób zaręczonych. Znamienne, że po takich kursach prawie 50 procent uczestniczących w nich par rezygnuje z małżeństwa, podejmując decyzję o rozstaniu. Dzieje się tak, ponieważ nagle młodzi odkrywają, że kompletnie do siebie nie pasują, że się właściwie nie znają i są dla siebie obcymi ludźmi. Głosili slogany w rodzaju „my się kochamy”, „będzie dobrze”, „jakoś się to ułoży”, a tak naprawdę odwoływali się tylko do płytkich emocji. Natomiast wszystko się zmieniało, kiedy wchodzili w realia życia, kiedy zaczynali analizować, jak będą funkcjonować w życiowej codzienności. Przedmiotem ich analizy były chociażby tak istotne kwestie, jak relacja z Panem Bogiem, modlitwa małżeńska i rodzinna, podział obowiązków, sposób wspólnego spędzania czasu, kontakty z teściami, taka organizacja pracy zawodowej, żeby starczyło czasu dla siebie i dla rodziny, więzi z przyjaciółmi.

Następnie przedmiotem analizy były rysy psychologiczne kandydatów na małżonków. Niejednokrotnie okazuje się, że nie są oni w stanie wyjść poza swój egoizm. W czasie zajęć odgrywamy różne sceny i dramy, które pokazują młodym ludziom, często już narzeczonym, że kompletnie do siebie nie pasują. Nagle się okazuje, że chodzą ze sobą kilka lat, a tak naprawdę w ogóle się nie znają, nie znają swoich reakcji, ukrywają wiele trudnych zachowań.

Bóg nam to wszystko pokazuje i ostrzega nie dlatego, że chce naszego nieszczęścia, ale właśnie dlatego, że pragnie naszego największego szczęścia. Jednak my niejednokrotnie jesteśmy tak głusi i ślepi, tak oszołomieni emocjami – szczególnie dotyczy to kobiet – że liczy się dla nas tylko doraźne zauroczenie. Gdy więc po latach przychodzą do kapłanów po pomoc porzucone przez mężów kobiety, to naprawdę aż chce się powiedzieć – wiedziałaś, kobieto, co brałaś. Zwykle jednak tłumaczą się, że przecież ona wtedy nic nie wiedziała i nie było też kogoś, kto by jej podpowiedział, że robi straszny błąd, skutkujący konsekwencjami na całe życie. Wystarczy jednak, że gdy już opadną emocje, to bardzo często przyznają, że jednak nie były pozostawione tak zupełnie same sobie. – Tak, mama mnie ostrzegała, tak, moja przyjaciółka mi mówiła uważaj, ale ja byłam głupia, ślepa i nie chciałam słuchać.

Zarówno w relacjach z bliskimi, niezbędnych w budowaniu naszego domu, małżeństwa, rodziny, życiowych priorytetów, czy też w kontaktach z przyjaciółmi oraz w pracy, gdzie spędzamy bardzo dużo czasu, Bóg zawsze chce naszego szczęścia. Cały czas pragnie z nami rozmawiać i pokazywać nam właściwą drogę, a my naprawdę musimy się nauczyć Go słuchać. Najprostszą do tego drogą jest codzienna lektura Pisma Świętego, ponieważ tam mamy pięknie powiedziane wszystko, o cokolwiek chcielibyśmy zapytać Pana Boga. Na każde moje pytanie jest odpowiedź w Piśmie Świętym.

Znając swoją sytuację, zmagając się z jakimiś problemami – małżeńskimi, rodzinnymi, w pracy, w relacjach z przyjaciółmi lub w jakichś innych sytuacjach, które przeżywamy – czy na tyle dobrze znamy Pismo Święte, abyśmy mogli odnaleźć stosowny fragment, zawierający wskazówki Pana Boga, jak mamy sobie poradzić w tych trudnych okolicznościach? Przykładowo weźmy sytuację, kiedy kobieta przeżywa odrzucenie przez męża. Gdzie w Piśmie Świętym jest opisane zdarzenie, kiedy mąż odrzucił swoją żonę lub żona odrzuciła swojego męża i w jaki sposób Bóg odpowiedział na takie wyzwanie? Czy znamy na tyle Pismo Święte, aby przeżywane przez nas sytuacje życiowe dokładnie odnaleźć w jego różnych fragmentach? Tymczasem szukając odpowiedzi na przeżywane problemy, kobiety chętnie sięgają po różne  kolorowe pisemka, w których jakaś pani redaktorka mówi nam, jak ułożyć sobie życie, i to oczywiście z „partnerem”, a nie z mężem, bo słowo to często już nie przechodzi przez klawiatury postępowych pań redaktorek. Rzecz jednak w tym, że taka pani w ogóle nie zna swoich czytelniczek i nie tylko pisze ten artykuł za pieniądze, ale jeszcze komponuje go stosując się ściśle do rygorów politycznej poprawności, aby nie wyrzucili jej z redakcji.

Tymczasem Bóg, który zna nas, jak nikt inny, bo nas stworzył i przeznaczył dla szczęścia, chce tak „reżyserować” każdą chwilę naszego życia, abyśmy rozmawiali z nim non stop. Nasz Stwórca chce nam przekazywać bardzo konkretne odpowiedzi zawarte w Jego Słowie, przemawia do nas poprzez wewnętrzne natchnienia. Aby jednak usłyszeć tego rodzaju przekaz musimy się odpowiednio wyciszyć (a jest to umiejętność, która nie przychodzi od razu). Bóg niejednokrotnie stawia na drodze naszego życia konkretnych ludzi, bądź też doświadcza nas jakimiś wydarzeniami, które z pozoru prozaiczne, w rzeczywistości stają się danymi przez Boga odpowiedziami na nasze pytania.

Kiedy więc zadajesz Bogu jakieś bardzo konkretne pytanie i nie wiesz, jaką decyzję podjąć to  otwórz Słowo Boże i szukaj swojej sytuacji w Piśmie Świętym, szukaj odpowiedzi w Słowie Boga, potem wycisz się i analizuj wewnętrzne natchnienia, które Bóg chętnie wkłada do wyciszonego serca, a potem analizuj zewnętrzne wydarzenia, przez które Bóg potwierdzi wewnętrzne natchnienia i swoje Słowo. Mamy więc trzy w jednym – wiemy, że taka jest wola Boża, wiemy, że to jest Jego odpowiedź, podejmujemy decyzję i realizujemy ją z żelazną konsekwencją. Nawet jeśli się pomylimy, to i tak nie stanie się nam krzywda, bo Bóg   wyprostuje wszelkie wydarzenia. Dlaczego? Dlatego właśnie, że Go pytamy. W naszej niedoskonałości możemy błędnie rozszyfrować Jego odpowiedź, ale przez to, że zapytaliśmy Boga i naprawdę chcemy postąpić zgodnie z Jego wolą, zawsze się wszystko dobrze ułoży – nawet jeśli początkowo się pomylę i podejmę nie tę decyzję, co trzeba. W najważniejszych decyzjach życiowych proces rozeznawania jest dłuższy i warto mieć wtedy do konsultacji stałego spowiednika czy kierownika duchowego. Widzimy więc jak istotne jest, abyśmy byli niezwykle wrażliwi na głos Boga, na Jego natchnienia i wszystko, co przychodzi od Niego jako odpowiedź na nasze pytania.

 

"Jego miłość Cię uleczy"  ks. Dominika Chmielewskiego SDB

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły

Jego miłość Cię uleczy

Jego miłość Cię uleczy

autor: ks. Dominik Chmielewski SDB

Jakże często się zdarza, że w związku z naszymi życiowymi niepowodzeniami mamy dużo pretensji i żalów do Boga, jakby to On był przyczyną wszelkiego zła, jakie dzieje się w naszym życiu. Przyjmując...

dodano: 2016-11-24 Klaudia
Komentarzy (0)